Nudę ponurego zimowego popołudnia przerwał telefon. Znajomy szef małego biura podróży dzwonił z informacją, że w Alitalia robią świetną promocję na przeloty do Buenos Aires. Jeszcze tego samego dnia opasła świnka-skarbonka „poszła pod młotek”, z dna szafy wyjrzały letnie szmatki, a pieniądze odebrane śwince zamieniły się w bilety, mapy i przewodniki. Tydzień później lądowaliśmy w stolicy Argentyny trafiając w sam szczyt upalnego lata, w sezon wakacji i letnich wyprzedaży…
Argentyna 2004

100ga2005-09-06 19:55:13
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 24 głosów oddanych
kramy, a staruszkowie odpoczywają pod największym ponoć w całej Argentynie, drzewem Gomero, z gigantycznymi gałęziami wyrastającymi niemal prosto z ziemi.
Po kilku dniach ruch, hałas i upał w Buenos Aires, daje się tak we znaki, że postanawiamy odpocząć w trochę spokojniejszej okolicy. Podmiejską kolejką z dworca Retiro wyjeżdżamy do Tigre, małego miasteczka leżącego tuż przy ujściu rzeki Rio Parana. Największą atrakcją Tigre jest wycieczka po delcie Parany, wśród niezliczonych wysp i kanałów. Przepłynięcie z jednego brzegu na drugi zajmuje prawie trzy godziny, ponieważ łódź stanowi rodzaj wodnego tramwaju i zatrzymuje się raz po raz. Mieszkańcy Buenos Aires mają tu domy letniskowe i płynąc można podziwiać, położone wśród bujnej zieleni drewniane chaty i bogate wille. Niestety każdy postój oznacza atak wielkich i wściekle głodnych komarów.
Na wyspach jest kilka restauracji słynących z wyśmienitych steków i specjałów włoskiej kuchni, więc po rejsie warto zatrzymać się na chwilę, zwłaszcza, że argentyńscy kelnerzy potrafią nieźle zaskoczyć. Jeden z nich dopytuje się skąd jesteśmy i słysząc odpowiedź ze śmiechem i bez zająknienia wymienia nazwiska wszystkich piłkarzy najlepszej polskiej drużyny z 1978r. (!!!) Zaskoczeni ze wstydem musimy przyznać, że nasza znajomość argentyńskiej piłki kończy się na Maradonie…
Ostatnią atrakcją pobytu w Buenos Aires jest wycieczka promem do Urugwaju przez potężną, szeroką Rio de la Plata. W porcie oferuje się jedno i dwudniowe wycieczki do Colonii i Montevideo. Podróż w poprzek rzeki zajmuje trzy godziny i gdy prom znajduje się na środku nie widać już niemal żadnego z brzegów. Można odnieść wrażenie, że płynie się po otwartym morzu i tylko brunatny kolor wody przypomina, suniemy jedną z największych rzek Ameryki Południowej.
W Urugwaju przemiłym miejscem okazuje się maleńka Colonia,
...
warto tam byc!!
adam, 2006-09-04 00:53:29
krystyna, 2005-12-01 14:23:42
Zobacz zdjęcia:
Argentyna
Argentyna - wybierz obszar, który cię interesuje:














































bojany61@o2.pl, 2006-12-13 15:09:59