Nudę ponurego zimowego popołudnia przerwał telefon. Znajomy szef małego biura podróży dzwonił z informacją, że w Alitalia robią świetną promocję na przeloty do Buenos Aires. Jeszcze tego samego dnia opasła świnka-skarbonka „poszła pod młotek”, z dna szafy wyjrzały letnie szmatki, a pieniądze odebrane śwince zamieniły się w bilety, mapy i przewodniki. Tydzień później lądowaliśmy w stolicy Argentyny trafiając w sam szczyt upalnego lata, w sezon wakacji i letnich wyprzedaży…
Argentyna 2004

100ga2005-09-06 19:55:13
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 24 głosów oddanych
nieznośny wiatr niemal zwala nas z nóg, a każda próba wspięcia się wyżej w tych warunkach i na tej wysokości sprawia, że serce wali jak szalone. Na szczęście, mimo wysokości, obiad smakuje znakomicie.
Późnym wieczorem wracamy do Mendozy gdzie czeka nas mokra niespodzianka. Po intensywnej burzy, miasto tonie w wodzie. Wprost z terminalu dworca wpadamy po kolana do wody sunącej ulicami miasta. Brnąc wśród uwięzionych samochodów, docieramy zupełnie przemoczeni do hotelu. Tutaj woda też nie próżnuje. Z basenu wylewa się na trawnik i próbuje wtargnąć do korytarzy. Jednak i personel i goście wydają się bardziej ubawieni, niż przerażeni tym, co się dzieje.
Kolejnego dnia również leje jak z cebra wiec postanawiamy uciec do polecanej w przewodnikach Cacheuty, miejsca, gdzie na wysokości ponad 2000m n.p.m. znajduje się wspaniały zespół kąpielisk termalnych. Kilka basenów, położonych wśród kwiatów i drzew wypełnia termalna woda o zróżnicowanej temperaturze. W jednym z nich jest tak gorąca, że trudno wytrzymać dłużej niż parę minut. Wokół tarasowo ułożonych basenów płynie sztuczna rzeka malowniczo otaczająca całe kąpielisko. Cacheuta jest ulubionym miejscem pikników i odpoczynku mieszkańców Mendozy. Spędzamy tu cały dzień kapiąc się, opalając i odpoczywając po trudach ostatnich przejazdów i wędrówek.
Następnego dnia odwiedzamy położone na południe od Mendozy miasto San Rafael znane z uprawy winorośli i bardzo malowniczego przełomu rzeki Atuel. Postanawiamy spróbować największej atrakcji tego miejsca – raftingu. Znajduje się tu wiele firm oferujących spływ na odcinku od kilku do kilkunastu kilometrów. Zabawa jest znakomita, woda kryształowo czysta a widoki przepiękne. Nasz przewodnik, jakby przeczuwając, że to już koniec naszej wyprawy, przedłuża spływ o kilka nieplanowanych kilometrów. Chętnie spędzilibyśmy tu znacznie więcej czasu, zwłaszcza, że w malowniczym kanionie jest wiele wygodnych kampingów i tanich hoteli, ale nasz pobyt dobiega końca, za dwa dni mamy wylot do Europy, a przejazd z Mendozy do Buenos Aires zajmie nam 15 godzin.
Musimy wracać, mając oczywiście świadomość, w jak małym stopniu zdołaliśmy poznać ten ogromny i piękny kraj. Autobus żmudnie przemierza kolejne kilometry monotonnej pampy, a my wpatrzeni w okna milczymy głucho, czyniąc w głębi serca mocne postanowienie, że wrócimy tu jeszcze raz, przecież zostało tak wiele do zobaczenia, fascynująca Ziemia Ognista, Patagonia, Nahuel Huapi, Ushuaia, itd., itd.…
warto tam byc!!
adam, 2006-09-04 00:53:29
krystyna, 2005-12-01 14:23:42
Zobacz zdjęcia:
Argentyna
Argentyna - wybierz obszar, który cię interesuje:














































bojany61@o2.pl, 2006-12-13 15:09:59