Pakistan
geronimo Wyświetlono: 1424 razy 2003-11-07 10:08:30![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.00 (75 głosów) |
Nasza wyprawa rozpoczęła się na początku lipca, ale zanim dotarliśmy w góry musieliśmy sforsować wiele przeszkód, popełniliśmy też wiele błędów za które musieliśmy później zapłacić.
Nasza wyprawa rozpoczęła się na początku lipca, ale zanim dotarliśmy w góry musieliśmy sforsować wiele przeszkód, popełniliśmy też wiele błędów za które musieliśmy później zapłacić. Gdy siedząc w przygarbionym namiociku w bazie pochylaliśmy się nad parującym okopconym w ognisku garnkiem, czuliśmy, że jedyną daną nam na tej wyprawie przyjemnością jest wspinanie. Brak żywności, którą moglibyśmy jeść ze smakiem, brak palnego paliwa zmuszający nas do korzystania z prowizorycznego pieca i byczych wysuszonych odchodów jako podpałki wyganiał nas w odludnione góry. Kilka dni też przechorowaliśmy w namiocie, ale było warto. Było warto choćby dla tej chwili gdy pomyślę sobie, że pół senne marzenia spełniają się a po nich nadchodzą kolejne.
"Tańcząc w Ciemnościach"
W lipcu 2001 w dolinie Nangmah w Karakorum w północnym Pakistanie działała polska wyprawa w składzie Marcin Tomaszewski i Krzysztof Belczyński (KW Toruń). Polscy himalaiści w ciągu 8 dni pokonali dziewiczą ścianę Den Bor nową drogą o nazwie "Tańcząc w ciemnościach" o trudnościach VI big wall, VII, A3+ , 600m osiągając szczyt dnia 24 lipca. Ściana nazwana została Polish Spire.
Marcin Tomaszewski:
Kiedy przed czterema laty ostatni raz widziałem Krzycha, nigdy bym nie uwierzył, że nasze następne spotkanie przypadnie na dzień przed odlotem do Pakistanu. Ostatni rok pokaźnie wypchał nasze skrzynki e-mailowe, przygotowania w sieci dały całemu przedsięwzięciu nowy wymiar, już za kilka dni pasmo Karakorum miało stracić swój cyfrowy obraz, a my mieliśmy zmierzyć się z azjatycką rzeczywistością po raz pierwszy. W Szczecinie na dzień przed odlotem wyłożyliśmy całą kasę na stół, nie jeden wspinacz przy takich widokach wylądowałby tylko w Morskim Oku, lecz my kilka razy byliśmy już w podobnej sytuacji finansowej i wiedzieliśmy, że czasami warto wszystko postawić na jedną kartę. Pakując karty kredytowe z wiarą, że jacyś dobrzy ludzie zasilą nasze konta podczas wyjazdu rozpoczęliśmy podróż. Mając około 30 kg nadbagażu na lot do Islamabadu, co w British Airways kosztuje ok. 600$ musieliśmy nieźle przykombinować, przecież mniej mieliśmy na cały wyjazd! Stojąc przy wadze okuci w koflachy, owinięci w goretexy i z 25 kg bagażem podręcznym podparliśmy nieco kolanem nasze wory transportowe uzyskując tym przepisową wagę. Krzysiek swoim świetnym angielskim zajął panią opowieściami o górach co mu tak świetnie poszło, że już po kilkunastu godzinach znaleźliśmy się wśród wrzeszczących taksówkarzy na lotnisku w Pakistanie.
| Oceń relację |
PakistanWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





















