Jałowa pustynia spalona słońcem, dziewiczy las na zboczach stromych gór żywcem wzięty z trzeciorzędu, "fanaberie ewolucji" w postaci dziwacznych endemitów, a przede wszystkim niezmierzony i nieokiełznany Atlantyk – to wszystko spotyka wędrowiec, przybywszy na Wyspy Kanaryjskie leżące na przyrodniczym i kulturowym pograniczu Europy, Afryki i Ameryki. Zaledwie cztery godziny lotu dzielą ziemski raj od Europy Środkowej. Jednak raj czeka na odkrywcę, gdyż powierzchowność bywa przerażająca. Setki samolotów każdego dnia wypluwają miliony “turystów” (wczasowiczów ?) z Unii Europejskiej. Bladzi Anglicy i Niemcy, wylegując się na plażach hodują raka skóry. Hordy nordyków spragnionych słońca mieszkają w setkach jednakowo wyglądających, często dziesięciopiętrowych hoteli. “Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”- korzystając z rady Wieszcza odkryjemy prawdziwe dzikie oblicze “wysp szczęśliwych”. Udając się w głąb wyspy, zaledwie kilka kilometrów od kombinatów przemysłu turystycznego, spotykamy inny, dla większości bywalców wysp nieznany świat: bezkresne pola lawowe na Lanzarote, półpustynne, z rzadka porośnięte wilczomleczem góry i równiny Fuerteventury, wilgotne i wiecznie spowite mgłą lasy laurowe Gomery, suche sosnowe lasy w masywie wulkanu Teide, czy pasterskie wioski zagubione na zboczach półwyspu Anaga na Teneryfie. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że z daleka omijamy liczne na wyspach kolekcje papug, delfinaria, foki tańczące z piłką na nosie oraz wszelkiego rodzaju “parque ecológico” niewiele mające wspólnego z prawdziwą przyrodą....
Powróciwszy z raju...
Martini2005-09-06 19:36:40
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Jałowa pustynia spalona słońcem, dziewiczy las na zboczach stromych gór żywcem wzięty z trzeciorzędu, "fanaberie ewolucji" w postaci dziwacznych endemitów, a przede wszystkim niezmierzony i nieokiełznany Atlantyk – to wszystko spotyka wędrowiec, przybywszy na Wyspy Kanaryjskie leżące na przyrodniczym i kulturowym pograniczu Europy, Afryki i Ameryki. Zaledwie cztery godziny lotu dzielą ziemski raj od Europy Środkowej. Jednak raj czeka na odkrywcę, gdyż powierzchowność bywa przerażająca. Setki samolotów każdego dnia wypluwają miliony “turystów” (wczasowiczów ?) z Unii Europejskiej. Bladzi Anglicy i Niemcy, wylegując się na plażach hodują raka skóry. Hordy nordyków spragnionych słońca mieszkają w setkach jednakowo wyglądających, często dziesięciopiętrowych hoteli. “Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”- korzystając z rady Wieszcza odkryjemy prawdziwe dzikie oblicze “wysp szczęśliwych”. Udając się w głąb wyspy, zaledwie kilka kilometrów od kombinatów przemysłu turystycznego, spotykamy inny, dla większości bywalców wysp nieznany świat: bezkresne pola lawowe na Lanzarote, półpustynne, z rzadka porośnięte wilczomleczem góry i równiny Fuerteventury, wilgotne i wiecznie spowite mgłą lasy laurowe Gomery, suche sosnowe lasy w masywie wulkanu Teide, czy pasterskie wioski zagubione na zboczach półwyspu Anaga na Teneryfie. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że z daleka omijamy liczne na wyspach kolekcje papug, delfinaria, foki tańczące z piłką na nosie oraz wszelkiego rodzaju “parque ecológico” niewiele mające wspólnego z prawdziwą przyrodą.
Podczas naszej wyprawy odwiedziliśmy cztery wspomniane wcześniej wyspy. Każda z nich jest inna niepodobna do innych zarówno pod względem krajobrazowym jak i faunistycznym. Wschodnie wyspy – Lanzarote i Fuerteventura, leżące najbliżej Afryki (zaledwie 90 km) mają suchy saharyjski klimat i krajobraz. Nie ma lasów, a góry
...
Zobacz zdjęcia:
Wallis i Futuna
,
Hiszpania
Wallis i Futuna - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




















