Nieustannie pchani potrzebą poznawania nowych ptaków, krajów i klimatów po raz kolejny postanowiliśmy oddalić się od macierzy...
Daleko od śląska..
Martini2005-09-06 19:22:18
Wyświetlono razy (ostatnio: )
świecie. Penetrując starorzecze Eufratu, kamienistą równinę pociętą licznymi wadi okresowe rzeki oraz uprawy drzew pistacjowych, spotkaliśmy mnóstwo krasek Coracias garrulus, żołn Merops apiaster, żołn zielonych Merops superciliosus i dudków Upupa epops. Było tu sporo dzierlatek Galerida cristata, wszechobecnych drozdówek rdzawych Cercotrichas galactotes i wróbli palestyńskich Passer moabiticus.
Następnie udaliśmy się do Syrii. Prawdziwy Bliski Wschód poczuliśmy na trasie Aleppo – Damaszek w autobusie typu blaszak – malowanka: słońce w zenicie, arabskie disco z głośnika, a wokół wysuszone żółte krajobrazy. W Damaszku, oprócz zwiedzania bazarów i meczetów i kościołów, miały miejsce również ornitologiczne przygody balkonowe. Nękaliśmy przesiadujące na parapecie hotelowego balkonu synogarlice senegalskie Streptopelia senegalensis, próbując sfotografować je w najlepszym ujęciu. Kolejnym etapem wyprawy była Palmyra (Tadmor): miasto – oaza na pustyni, otoczone plantacją palmy daktylowej oraz ruiny rzymskiego miasta o tej samej nazwie. Pustynia okazała się znośna, wiał zbawczy wiatr, temperatury dochodziły tylko do 40 stopni. Wśród starożytnych ruin zaskoczyła nas krzykliwa para pójdziek Athene noctua. Chłonąc ducha historii i rozmyślając o mieszkańcach sprzed wieków uganialiśmy się za białorzytkami srokatymi Oenanthe lugens. Nieopodal, przy wodopoju dla owiec, wyleciało nam spod nóg stado stepówek bialobrzuchych Pterocles alchata oraz rączaków Cursorius cursor. Chodząc przez parę dni po pustyni wokół Palmyry spotkaliśmy jeszcze parę ciekawych gatunków, w tym najbardziej oryginalnego, wielkiego skowrona pustynnego Alaemon alaudipes “przekopującego” pustynię nerwowymi ruchami dzioba.
W drodze powrotnej, przejeżdżając ponownie przez Turcję, zatrzymaliśmy się w sercu Anatolii w miejscowości Kulu, aby odwiedzić jedno z licznych słonych jezior. To co ujrzały nasze oczy, było powalające. Na jeziorze wielkości Zbiornika Mietkowskiego siedziało około tysiąc flamingów Phoenicopterus ruber. Znaleźliśmy kolonie lęgowe kilkuset mew cienkodziobych Larus genei, mew czarnogłowych Larus melanocephalus i rybitw krótkodziobych Gelochelidon nilotica. Wszechobecne były szablodzioby Recurvirostra avosetta, szczudłaki Himantopus himantopus i ostrygojady Haematopus ostralegus. Z rzadkości spotkaliśmy stado sterniczek Oxyura leucocephala. Miłym akcentem na koniec były pustułeczki Falco naumanni tańczące pod anatolijskim niebem. Potem już tylko kilka przesiadek i trzy dni drogi do Polski. Szkoda nam było wyjeżdżać z krajów, gdzie ludzie byli dla nas zawsze bardzo życzliwi i gościnni, gdzie każdy przechodzień pozdrawiał nas z uśmiechem i pytał skąd jesteśmy i dokąd idziemy. Do następnego wyjazdu wspominać będziemy bezkresne krajobrazy, niebo, pod którym latają cztery gatunki jerzyków Apus sp., ścierwniki Neophron percnopterus oglądane z okna autobusu, wszędobylskie jaszczurki: kameleony, agamy i inne wygrzewające się na skałach, żółwie siedzące nad brzegami kanałów melioracyjnych, liczne kolorowe modliszki i wiele innych rzeczy... do następnego.
Zobacz zdjęcia:
Turcja
,
Syria
Turcja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























