• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Alaska 2003

geronimo Wyświetlono: 1157 razy 2003-11-06 16:30:02
  Ocena:2.91 (81 głosów)


Na Alasce zmagaliśmy się z mrozem, szalejącymi wiatrami i Cytadelą. Wiele osób mieliśmy wtedy w sercach, myśli o nich dały nam siłę na to, by zdobyć dla nich nasz szczyt. Dziękujemy Wam za wsparcie.
Podnoszę głowę z nad szpejarki. Z perspektywy skierowanego do szczeliny haka spostrzegam drżenie skały. Wybity z rytmu zastygam zaciekawiony, w pół ruchu. Jej ciemny, delikatnie pomarańczowy kawałek drgnął delikatnie skrzydłami i znieruchomiał. Ten motyl na pomarańczowym granicie pojawił się jak przepowiednia wiosny. W samym środku Alaski, pięćset metrów ponad podstawą pionowej granitowej turni. W miejscu w którym miałem właśnie wbić haka. W świeżym śniegu zapadam się od razu po pas. Z drugiej strony kabiny samolotu Krzysiek z Dawidem rozpoczęli już wyładowywać spakowane w Talkeetnie plecaki. Ogłuszający warkot silnika i pęd wiatru jeszcze bardziej napędzają nasze podekscytowanie.

Potykając się co chwila o zapadnięte głęboko w biały puch torby, jeszcze raz upewniamy się czy nic nie zostało na pokładzie. Przez najbliższy miesiąc będziemy mogli liczyć tylko na siebie i to co zabraliśmy ze sobą. Dookoła jak okiem sięgnąć rozciąga się biała pustynia, ograniczona potężnymi skalnymi ścianami. To wszystko razem, upaja. Po chwili czując jeszcze uszach milknące echo silnika, stopniowo zapadamy się w słonecznej ciszy.
Od razu bierzemy się do roboty, baza jest dziś najważniejsza. Na białych wzgórzach zupełnie zatraca się poczucie odległości. Pięćdziesiąt metrów okazuje się być tysiącem. I tak kilka kolejnych godzin przeciągamy cały ekwipunek do miejsca osłoniętego od lawin. Chcemy czuć się bezpiecznie. Takim miejscem może być jedynie sam środek doliny, punkt do którego naszym zdaniem nie powinna dojść żadna z nich. Cały dzień upływa nam na rozbiciu i okopaniu namiotów. Każdy z nas wrzuca swoje osobiste rzeczy na rozwinięte w namiocie Thermaresty, dookoła zaczyna robić się swojsko. Wydaje nam się, że przez jakiś czas to będzie nasz dom, nie przypuszczamy jednak że spędzimy w nim zaledwie kilka dni. Naszym prawdziwym domem stanie się ściana.

Gdy ją ujrzeliśmy wydaje nam się najpiękniejszą w dolinie. Trzy baszty z których środkowa wypina do nas gładki monolit, jakby strzelają w niebo. Z ostatniej rozmowy z pilotem przypominamy sobie jej nazwę, Cytadela. Prawdopodobnie ma tylko jedną drogę. To wszystko. Do doliny Shadows przylecieliśmy z zamiarem przejścia dziewiczej południowej ściany Kichatny. Teraz jej urok zbladł, nie pomógł nawet kuszący splendor pierwszego przejścia.

Cytadela jest jak kobieta, której urokowi nie w sposób się oprzeć. Nie możemy przestać na nią patrzeć.

Drugiego dnia podchodzimy bliżej. I znów sto metrów zamienia się w kolejny kilometr. Jednak tym razem rzeczywiście zbliżamy się do naszej ściany dlatego każdy krok cieszy. Długo lustrujemy linię nowej drogi, w wyobraźni przechodzimy ją od dołu, formacja po formacji.
Wąskie nitki pęknięć zamieniają się w delikatne rozwarte zacięcia a te giną w płytach.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje

Stany ZjednoczoneChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju