Aby obejrzeć katedry średniowieczne, trzeba najpierw przejechać okropną autostradą przez Zagłębie Saary. Zagłębie jest gęsto zaludnionym okręgiem przemysłowym. Autostrada zapchana po brzegi ciężarówkami i transporterami. Dawne kopalnie zapadają się, wyrywając w powierzchni drogi szczeliny i dziury, nieraz parometrowej wielkości. Łata się je prowizorycznie asfaltem. Mimo to na tych wertepach Francuzi i Niemcy prześcigają się w pobijaniu rekordów prędkości...
Katedry północnej Francji

Simon2005-09-06 18:52:05
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 1.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
odkrywa się wiele ciekawych szczegółów. Dlatego warto je zwiedzać nie spiesząc się. Na posadzce w Amiens zachował się labirynt, który służył kiedyś do odbywania "zastępczej pielgrzymki" do Ziemi Świętej. Katedra w Noyon zawdzięcza swoje istnienie relikwiom świętego Eligiusza, które miały pomagać - jak mówią kroniki - na "otwarte, niegojące się wrzody o przykrym zapachu". Jakie to szczęście, że mamy antybiotyki...
W porównaniu do kościołów w Polsce i w Niemczech wyposażenie katedr francuskich jest biedne - proste krzesła, skromne ołtarze. Przypuszczalnie wszystkie pieniądze idą na bieżące naprawy budowlane. We wszystkich katedrach stoją rusztowania. W Amiens ze środków Unii Europejskiej restauruje się obecnie fasadę. Widać już efekt: przede wszystkim oczyszczono ją z brudu - i nagle fasada nie jest już szara, ale lśni ciepłą bielą wapienia.
Joachim był szczególnie zachwycony wieżą na katedrze w Rouen. Zbudowano ją w XIX wieku z najnowocześniejszego wtedy materiału: żeliwa. Wygląda jak wieża Eiffla, stojąca na dachu katedry.
Wieża w dzień
"Trasę katedralną" objeżdża się bardzo wygodnie. Dobrze rozwinięta sieć hoteli - także w przystępnych cenach. Jeśli w danym hotelu nie ma wolnych pokoi, to obsługa chętnie szuka innego, dzwoni tam, objaśnia na planie miasta - każdy czuje się mile widzianym gościem. Miasta są doskonale oznakowane. W informacjach turystycznych można otrzymać bezpłatne i ciekawe informatory.
W miastach "katedralnych" oprócz katedr jest niewiele do oglądania. Trzeba jednak przyznać, że te nieliczne atrakcje są po mistrzowsku zachwalane. I tak w Amiens zachęca się do przejażdżki łodzią po "pływających ogrodach", założonych "już za starożytnych Rzymian" na małych wyspach w dorzeczu Sommy. Owszem, przyjemna przejażdżka, choć "pływające ogrody" to zwyczajne ogródki działkowe... No, ale we wszystkich miastach, położonych nad rzekami, musi być jakaś "mała Wenecja Północy"...
Wieża w nocy
Miłośnicy literatury wędrują też w Amiens śladami Juliusza Verne'a. W Reims turyści oglądają produkcję szampana, degustując przy okazji. Z miasta do miasta jedzie się bardzo przyjemnie, wzdłuż sadów jabłkowych i pastwisk, na których pasą się "polskie" krowy. Pastwiska też wyglądają jak w Polsce: polne drogi, krzaki, ogrodzenia z drewna, bramy na skobel. Koło tych krów robiliśmy sobie pikniki.
Korzystając z bliskości kanału La Manche, można się też objadać homarami, krewetkami, małżami i innymi owocami morza. Ja do tych wykwintności zamawiałam regionalny napój: musujące wino jabłkowe. A na deser lody jabłkowe, polewane jabłkową wódką! Na samą myśl o takim zestawie smakoszom kuchni francuskiej przewraca się pewnie w żołądkach! Ale turyści - odpoczywając po parogodzinnym zwiedzaniu katedr - są naprawdę szczęśliwi!
Zobacz zdjęcia:
Francja
Francja - wybierz obszar, który cię interesuje:















































