Jeśli ktoś pamięta późne lata sześćdziesiąte, to na Białorusi będzie czuł się swojsko. Jako pierwsze rzucają się w oczy puste drogi. Jak w latach sześćdziesiątych: po dość dobrych asfaltowych szosach jeżdżą z rzadka samochody osobowe, zapchane autobusy i kanciaste ciężarówki. Tak jak w latach sześćdziesiątych istnieje mało prywatnych firm i sklepów. Prywatni są taksówkarze, warsztaty naprawcze. Pozwolono na otwarcie prywatnych gabinetów dentystycznych. W stolicy ma siedzibę parę przedstawicielstw zagranicznych koncernów. Istnieją prywatne firmy komputerowe.
Białoruś - podróż w czasie

Simon2005-09-06 18:47:51
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.50 z 5.00. 8 głosów oddanych
Wobec zastoju w gospodarce kwitnie gospodarka naturalna. Wszystkie dni wolne ludzie spędzają "na daczy" - bynajmniej nie na opalaniu, ale na uprawie ziemniaków, pomidorów, ogórków i owoców. Wieczorem z pociągów i autobusów wychodzą pochody ludzi, objuczonych wiadrami, torbami i plecakami. Jedzenie "ze sklepu" jest bardzo drogie w stosunku do zarobków i często marnej jakości: mleko dziwnie smakuje i po nocy w lodówce nadaje się tylko do wylania. Cukier i mąkę kupuje się dla oszczędności w wielkich worach. Kawa i czekolada jest w cenach zachodnich i stanowi absolutny luksus.
W sklepach przemysłowych prawie tylko wyroby białoruskie. I jak w latach sześćdziesiątych, jedna półka zapełniona dekoracyjnie sandałkami dla dzieci, druga pantoflami dla kobiet, trzecią zapełniają półbuty męskie. W Słonimiu samoobsługowy supermarket zastawiony pięciolitrowymi słojami z brzozowym sokiem i dwoma rodzajami ciasteczek. W największym domu handlowym w stolicy niewielki wybór ubrań, dywanów i mebli. Tylko dział z zabawkami pęka w szwach. Wszędzie kolejki - ale to nie tyle z braku artykułów, co ze staroświeckiej organizacji sklepów. Sprzedawczynie nie spiesząc się załatwiają tylko jedną osobę na raz - co na przykład przy stoisku kosmetycznym trwa i trwa. Sprzedawczynie sprawiają też wrażenie znudzonych swoją pracą. Mają trudności z wyszukaniem na półce odpowiedniej rzeczy, nie umieją nic powiedzieć o cechach towaru. Nawet przed kantorami długie kolejki. Mimo czekających ludzi urzędniczka zatrzaskuje okienko przed nosem, bo ma zagwarantowaną przerwę "od 10.45 do 11.00", a potem od "12.30 do 13.00". Zagadką jest, dlaczego zwykła wymiana dolarów na ruble musi trwać dziesięć minut, mimo że panienka w kantorze ma komputer...
Ogólnie ma się wrażenie, że "wszystkiego jest za mało". Stolica wprawdzie zaopatrzona lepiej niż sklepy na prowincji, ale będąc w Mińsku w prywatnym sklepie z artykułami
...
null, 2006-09-12 21:32:01
Monika, 2006-05-02 22:16:22
andy, 2006-04-09 09:46:32
Zobacz zdjęcia:
Białoruś
Białoruś - wybierz obszar, który cię interesuje:















































ueshiba, 2007-02-15 17:15:08