Norwegia i trochę Szwecji
henq Wyświetlono: 2304 razy 2005-09-06 16:07:05![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.01 (84 głosów) |
Postanowiliśmy z żoną zwiedzić tylko centralną i górzystą część Norwegii (lato 2001). Podróżujemy samochodem seicento, mając ze sobą wszystko, co jest niezbędne na kempingu, i sporo żywności. Podróż rozpoczęliśmy oczywiście w Karlskronie, dokąd przypłynęliśmy promem Stena z Gdyni. Po odpoczynku w Karlskronie skierowaliśmy się do Oslo. Pierwszy punkt wycieczki to miasto i twierdza Fredrikstad - 120 km przed Oslo.
Fredrikstad
Do zwiedzania jest głównie twierdza założona w roku 1567 przez Fryderyka II. Jego pomnik stoi na centralnym placu twierdzy. Zachodnia część twierdzy opiera się o brzeg rzeki Glommy, wschodnia jest oddzielona od lądu sztuczną fosą ze zwodzonym mostem. Od strony wschodniej są parkingi i kemping. Cała twierdza jest zabytkiem - ulice, jednopiętrowe domy i wysokie mury, na których stoją armaty. Oczywiście, jest muzeum, kafejki, sklepy z pamiątkami, itp. Po dwóch godzinach łażenia po tym mieście-twierdzy uznaliśmy ten punkt programu za wykonany i skierowaliśmy się w stronę Oslo.
Oslo
Zbliżając się do Oslo zastanawialiśmy się, jak trafimy na kemping Ekeberg, na którym chcieliśmy się zatrzymać. Okazało się, że oznakowanie jest tak dobre, że bez pomyłki od razu trafiliśmy na kemping (za wjazd do miasta płaci się 13 koron). A droga była bardzo skomplikowana - górki, zakręty i jeszcze tunele. Kemping też jest wysoko położony, dzięki czemu mieliśmy bardzo ładną panoramę całego miasta. Kemping jest bardzo duży, na kilkaset namiotów i przyczep (160 koron dziennie za samochód, namiot i dwie osoby, prysznice w cenie kempingu). Na miejscu sklep samoobsługowy z niezbędnym zaopatrzeniem. W recepcji można dostać bezpłatny plan miasta z niezbędnymi informacjami.
Zwiedzanie miasta wypadło w deszczowy dzień. Ubrani w peleryny i gumowe buty rozpoczęliśmy od Dworca Głównego (Jernbanetorget), wzdłuż centralnego deptaka Karl Johanns Gate. Stolica Norwegii sprawia miłe wrażenie nawet w deszczu. Jest czysto, widać porządek, fasady zabytkowych kamienic świetnie utrzymane. Zgrzytem w tym pięknym otoczeniu jest obecność nędznie odzianych ludzi, przeszukujących śmietniki. Myślałem, że tego w Norwegii nie ma.
Z wielu muzeów znajdujących się w tym rejonie zwiedziliśmy tylko Galerię Narodową (wstęp wolny). Warto. Nas szczególnie interesowało malarstwo z końca XIX wieku, a norweskie szczególnie. Szukaliśmy też słynnego "Autoportretu" Van Gogha. Okazało się, że to niewielki obrazek, którego bez pomocy miłej dziewczyny z obsługi sami byśmy nie znaleźli. Ale swoje wrażenie robi. Jest sporo pamiątek starożytności.
Przy pałacu królewskim obejrzeliśmy uroczystą zmianę warty. Po ceremonii żołnierze po prostu odjechali autobusem do swojego miejsca zakwaterowania. Z powodu złej pogody zwiedzających raczej niewielu.
Następnie przespacerowaliśmy się do parku Frogner, żeby obejrzeć rzeźby Vigelanda. Deszcz już ustał. Wchodzimy do parku główną bramą. Długa aleja parkowa prowadzi na wzniesienie zwieńczone wysokim obeliskiem. Na obelisku mnóstwo nagich postaci, wspinających się po sobie ku górze.
| Oceń relację |
SzwecjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


























