English  |
Odyssei.com - strona głównaOdyssei ZDROWIEOdyssei POGODAOdyssei KUCHNIE ŚWIATAOdyssei KULTURA ŚWIATAOdyssei KOCHAM GÓRYOdyssei GMINY POLSKIEOdyssei VIDEOOdyssei WYCIECZKIOdyssei Tanie LatanieOdyssei PRACA ZA GRANICĄOdyssei FORUM
Odyssei.com - strona główna
Szukaj


Strona główna » Tanzania Kenia » Ostatnie wielkie safari XX wieku

Wiele ostatnio pisze się o wyjazdach na safari. Często mówi się o nim jako krótkiej wycieczce, podczas której ogląda się zwierzęta, sawannę czy pustynię. Praktycznie każdy wyjazd samochodami typu "jeep" określa się mianem "safari". Jest to zbyt duże uogólnienie, Już od czasu przybycia Lorda Delamere czy Hemingwaya do Afryki, safari to wyprawa co najmniej kilkudniowa. Odbywały się one w Afryce Wschodniej, przede wszystkim w Kenii i Tanzanii, a samo słowo wywodzi się z języka swahili i oznacza wyprawę połączoną z przygodą. Safari były podróżami w nieznane, nieodkryte miejsca, gdzie niejednokrotnie stopa ludzka nie tknęła ziemi, a przedzieranie się przez afrykański busz wiązało się z ryzykiem czy też z okazją spotkania oko w oko z dzikim zwierzem. Potem te spotkania zachęciły myśliwych do polowań, co rozszerzyło znaczenie słowa "safari". Obecnie masowo odbywa się wycieczki po afrykańskich parkach, w kolumnach mikrobusów, podczas których turyści, upatrzywszy lwa czy też innego drapieżnika, otaczają go zewsząd w nadziei zrobienia pamiątkowego zdjęcia do rodzinnej kolekcji.

Ostatnie wielkie safari XX wieku

Lasy, Puszcze, Parki Narodowe, Dżungle ...
Miłośnik podróży Katende
2005-09-02 18:47:21
Wyświetlono razy (ostatnio: ) Rating 5/5Ocena 4.75 z 5.00. 4 głosów oddanych

Zapach ogniska i gorącej strawy poprawia nam humory. Do stołu podają nam Masajowie, potem prowadzą do namiotów, w których jest cieplutko i przytulnie. Zasypiając słyszymy dudniący o dachy namiotów deszcz. Leje przez całą noc.

Rano obudził nas śpiew ptaków. Wychodzimy z namiotów i widok jest niewiarygodny. Świeci cudowne słońce, dookoła sucho, zieleń aż razi oczy, nad głowami latają bajecznie barwne motyle. O wczorajszym deszczu przypomina tylko rwąca rzeka, nad którą leży obóz.

Spotykamy się przy śniadaniu z Aloisem. Mamy doskonałe humory, dostajemy przepyszne naleśniki i kenijską kawę. Śmiejemy się i wspominamy dzień wczorajszy. Nie padło ani jedno słowo narzekań. To jest cała Afryka: nieujarzmiona, nieobliczalna, ale cudowna i łaskawa.

Obok słychać dźwięki życia toczącego się w masajskiej wiosce: dzwonki bydła i beczenie kóz. Mężczyźni wyprowadzają swoje stada na wypas. Tu, w Masai Mara, bydło wypasa się na terenach rezerwatu, dlatego też niejednokrotnie można je spotkać wymieszane ze stadami zebr czy gnu. Z tego powodu bydło często narażone jest na ataki polujących drapieżników.

Do obozu przychodzi wódz wioski i wita nas. Łamaną angielszczyzną pyta nas o przespaną noc. Dowiedziawszy się, iż noc upłynęła nam na głębokim śnie, podczas którego słyszeliśmy tylko deszcz, zaczyna opowiadać, co działo się w wiosce wieczorem. Kiedy kobiety i dzieci poszły spać, mężczyźni wraz z młodymi moranami siedzieli jak zwykle i rozmawiali o ważnych sprawach wioski. Było ciemno, gdy nagle bydło zaczęło raptownie poruszać się i wydawać niepokojące porykiwania. Nasilające się dźwięki dzwonków zaniepokoiły wojowników. To mogło być najgorsze - lew. Zabrali dzidy i pałki i ruszyli w grupie 10 osób.

Lew wdzierał się już przez otaczający wioskę ciernisty krąg, kiedy Masajowie ujrzeli go. Nie było chwili do zastanowienia. Zaatakowali błyskawicznie, rzucając dzidami. Lew również próbował zaatakować. W tym momencie Masajowie zbliżyli się do niego, ogłuszyli uderzeniami drewnianych pałek, po czym wbili nóż jego w serce. Lew padł martwy... Widać było, że wódz opowiada nam o tym wydarzeniu z dumą, a my słuchaliśmy z niedowierzaniem. Zapadła cisza. Ale gdzie jest ten lew? - zapytał ktoś z naszej grupy. Z lwa została zdarta grzywa, wyrwane pazury i kły. Przyniesiono nam je do obozu, widać było jeszcze ślady świeżej krwi. Podobno lwi pazur jest symbolem męstwa i siły, dlatego też wojownicy masajscy przyozdabiają nimi swoje stroje. Niektórym z nas udało się wynegocjować wymianę: nasze ubrania za lwi pazur lub kieł.

Kiedy w domu spoglądam na swoje trofea, słyszę w uszach głos wodza, odgłosy wioski. Są dowodem tego, że gdzieś daleko, 8 tysięcy kilometrów stąd, toczy się inne, trudne życie. Jest ono piękne, bo oparte na prostych regułach gry i zrozumiałej hierarchii wartości.

Strona:  1  2  3  4  5  6  7  [8]
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>

szkoda ze ja nie bede miela takiego cudownego safari. jade do kenii za 3 tygodnie ale safari tylko 3 dniowe :(

gosia, 2007-11-22 20:13:56
Cudownie się czytało Twoją opowieść. Zakochałem się w tamtejszych krajobrazach zanim tam jeszcze pojadę a pojadę na pewno...teraz juz wiem

Pozdrawiam bardzo ciepło

Radek K, 2007-08-25 12:14:40


Zobacz zdjęcia: Tanzania , Kenia

Tanzania - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Tanzania - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Tanzania - filmy z wakacji Tanzania - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Tanzania - szczepienia, porady zdrowotne Tanzania - kuchnia, potrawy, alkohole Tanzania - kultura, obyczaje, zabytki  FajnaOferta - wycieczki, last minute Tanzania - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podrnika






Kraj/region: Transport: Rodzaj wyjazdu: Wyjazd od: Wyjazd od:




Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Tanzania
  » Kenia

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Tanzania
  » Kenia