Okolice Padangu, stolicy indonezyjskiej prowincji Sumatra Zachodnia (Sumatera Barat), są jednymi z najpiękniejszych miejsc na Sumatrze i w Indonezji w ogóle. Tereny Sumatry Zachodniej zamieszkują Minangkabau, co oznacza "zwycięski bawół". Skąd wzięła się ta nazwa? Według starej sumatrzańskiej legendy, dawno temu olbrzymia armia przybyła z Jawy z zamiarem podbicia żyznych ziem na Sumatrze. Plemiona zamieszkujące obecną Sumatrę Zachodnią wiedziały, że nie mają szans na pokonanie najeźdźcy. W związku z tym zaproponowano, aby zamiast krwawej wojny odbył się pojedynek bawołów. Wynik pojedynku miał być obowiązujący dla obu stron. Jawajczycy się zgodzili i wystawili do walki olbrzymiego bawoła. Mieszkańcy Sumatry wypchnęli na plac młode cielę, niekarmione od kilku dni, a do głowy przywiązali mu ostre sztylety. Podczas starcia cielak pognał w kierunku wielkiego bawołu i, domagając się mleka, rozpruł mu brzuch sztyletami. Jawajczycy wycofali się z Sumatry.
Kartki z podróży - Minangkabau, Sumatra Zachodnia
Dabkowski2005-09-02 18:30:01
Wyświetlono razy (ostatnio: )
w każdej chwili może grozić wypadkiem. Władze usiłują walczyć z "nielegalnymi" górnikami, ale jakiekolwiek działania siłowe powodują walki i rozruchy. Ostatnio jednak spróbowano innej metody - zatrudniania "nielegalnych" górników przy różnego rodzaju pracach publicznych, takich jak naprawa dróg, przeładunek urobku lub wydobycie w pobliskiej kopalni odkrywkowej. Na razie przynosi to lepsze rezultaty. W ciągu ostatniego roku liczba "nielegalnych" górników zmniejszyła się z 3 tys. osób do 1600.
Klasyczny dom Minangkabau
Aż żal było żegnać się z sympatycznymi górnikami z Sawahlunto, ale następnego dnia miałem rozpocząć "prawdziwe" zwiedzanie Zachodniej Sumatry. Do Padangu wróciłem już po zmroku, oglądając jego rozświetloną panoramę z otaczających wzgórz. Tego wieczoru miałem jeszcze tylko kłopoty z hotelem. Rezerwację robiliśmy z Dżakarty. Przez telefon nie powiedziano nam, że trzy lata kryzysu i brak turystów zrobiły swoje. Hotel był w opłakanym stanie. Oczywiście, udało się uzyskać sporą zniżkę (30%), ale i tak następnego dnia wyprowadziłem się do największego hotelu (i zarazem budynku) w mieście.
Następny dzień upłynął pod znakiem zwiedzania miasta. Wynająłem taksówkę (ok. 20 USD za 1 dzień) i zgodnie z mapą rozpocząłem wycieczkę. Pojechaliśmy do starego portu, pamiętającego jeszcze czasy szkunerów herbacianych i opiumowych. Jak większość kolonialnych portów w Indonezji, jest to raczej długie nadbrzeże ciągnące się wzdłuż ujścia rzeki. Przy brzegu stoją stare byłe holenderskie magazyny i domy. Zaraz za częścią "holenderską" zaczyna się dzielnica chińska - jak wszędzie sklepy, sklepy, sklepy i trochę restauracji. Chińczycy stanowią ponad 1/3 mieszkańców Padangu (w sumie mieszkańców jest ok. 500 tys.) i uważani są za najbardziej zintegrowanych Chińczyków w Indonezji. Większość z nich nadal mówi płynnie w swoim ojczystym języku,
...
Zobacz zdjęcia:
Indonezja
Indonezja - wybierz obszar, który cię interesuje:














































