Kochani,
Parę osób pytało mnie, jak było na Bali - więc opisałam dwie imprezy, na których miałam okazję być - ślub i pogrzeb.
Przyjechaliśmy na Bali w piątek i od początku właściwie codziennie lało! Pracować jeszcze jakoś się dawało, ale wypoczywać nad basenem w strugach deszczu?! We wtorek, 22 grudnia, wreszcie rozpogodziło się, a już myślałam, że ślub mojej szefowej Penny (ze szkoły w Jakarcie) będzie mokry. Na szczęście tylko pod koniec ceremonii pokropiło co nieco i dalej już nie padało, choć słońca nie było - i dobrze, bo byśmy się na dworze po prostu ugotowali. W hotelu na skarpie (notabene współwłaścicielami są nauczyciele z naszej szkoły, a można go obejrzeć pod adresem http://asiatravel.com/alamsari/index.html) wybudowano z liści palmowych i bambusa taki niby "ołtarz" na podwyższeniu, przy którym odbyła się cała ceremonia, z księdzem protestanckim i potem z jakimiś oficjelami i podpisami.
Bali.
Mire2005-09-02 18:18:55
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Nasz Budrys, czyli Tomek, służył jako DORĘCZYCIEL OBRĄCZEK, więc był niesamowicie przejęty, parę nocy prawie nie spał bojąc się, że w dniu ślubu te obrączki zsuną się z poduszeczki. Tymczasem, jak się później okazało, przywiązała je ciotka Penny, nie mogły więc spaść - tyle tylko, że zrobiła to tak mocno, że w czasie najważniejszego momentu Tomek nie mógł ich odwiązać!!! Szarpał się z tą wstążką jedną ręką (bo drugą trzymał poduszeczkę), aż mu wreszcie świadek pomógł (bo było dwóch świadków on i "ona" - nasz homoseksualny kolega ze szkoły, ale szalenie sympatyczny!). Wreszcie Tomek podał te obrączki i ceremonia potoczyła się dalej.
Na "ołtarzu" stał telefon i trwała 30-minutowa rozmowa z Południową Afryką, na drugim końcu była mama męża Penny, który ma na imię CLINTON! He, he, he - szalenie sympatyczny człowiek. Podobno jego rodzice nie mogli przyjechać, gdyż mieli problemy z wizami. Na jednym ze zdjęć widać, jak państwo młodzi wychodzą przed "ołtarz" - popatrzcie na te dwie małe dziewczynki, one przez 40 minut stały nieruchomo ze złożonymi rączkami, aż mi ich było żal. Potem odbyła się impreza, która trwała do 23.00.
Na innym zdjęciu możecie zobaczyć gości w koszulach batikowych - tutejszy zwyczaj nakazuje na oficjalne imprezy włożyć strój wizytowy - albo garnitur, albo koszulę batikową z długim rękawem. Więc na różnych ceremoniach można zobaczyć mężczyzn w kolorowych bluzkach! Śmiesznie to nieraz wygląda. Na weselu bawiliśmy się nieźle, najpierw grała orkiestra GAMELAN, złożona z całej masy instrumentów perkusyjnych, gongów, bambusowych piszczałek i ksylofonów, wydobywających dźwięki po uderzeniu młoteczkiem. Piotrek i Tomek umieją na takim czymś grać, uczą się w szkole, ale ta umiejętność nic im nie daje, bo żeby grać, trzeba mieć i instrument (ok. 1000 USD za najmniejszy) i 10-osobowy
...
Zobacz zdjęcia:
Indonezja
Indonezja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























