Do Nepalu trafiliśmy po dwumiesięcznej, wyczerpującej podróży po Indiach. Jednak zanim tak się stało, mieliśmy chwile zwątpienia i niepewności. W prasie, telewizji i internecie ostrzegali przed coraz to bardziej narastającym niebezpieczeństwem ze strony maoistów. Nawet w Indiach spotykaliśmy podróżników zdecydowanie odradzających nam ten wyjazd. Polegając jednak na własnym zdrowym rozsądku nie daliśmy się zwieść tym niczym nieuzasadnionym uprzedzeniom, dzięki czemu zobaczyliśmy kraj, który swoim pięknem przewyższał wszystko, co do tej pory widzieliśmy. Nepal to raj dla podróżników, miłośników gór, sportów ekstremalnych, ale także koneserów sztuki, architektury i przede wszystkim tych, którzy pragną doświadczyć niesamowitej, ekscytującej i pierwotnej (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) kultury.
Nasza trasa obejmowała Kathmandu i sąsiadujące z nim miasta, Pokhrę, 2 tygodniową wędrówkę wokół masywu Annapurny i park narodowy Chiwan. W Nepalu spędziliśmy nieco ponad miesiąc.
Poniższy tekst pochodzi z dziennika, który prowadziłem przez cały wyjazd.
Dedykuję Ewie.
Zobaczyć Nepal
Ptak2005-09-02 18:09:43
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
docieramy na miejsce. Gdy idziemy do naszego starego hotelu, czuję się jakbym wracał do domu. Odbieramy pozostawione w hotelu bagaże i od razu ruszamy na obiad do Momo Stara na naszą ulubioną tybetańską potrawę - chicken thukpa - czyli coś w rodzaju rosołu z makaronem. Jest super!
19.10.04
Dziś postanawiamy kupić bilety do Chitwan i ku naszemu zaskoczeniu, dowiadujemy się, że nie ma nigdzie wolnych miejsc. Powodem jest zbliżające się święto Dasain, na które wszyscy Nepalczycy wracają do domów. Nie przewidzieliśmy tego i jedynym rozwiązaniem jest 10 dolarowy bilet Greenline (oczywiście poza samolotem).
Resztę dnia spędzamy na zakupach. Nasz pokój hotelowy jest cały zawalony różnymi gratami, aż strach pomyśleć gdzie to wszystko pomieścimy.
20.10.04
Wieczorem grupa znowu się rozdziela, Dawid i Jarek opuszczają Nepal i wracają do Indii. Nas czeka to samo za kilka dni.
Bodnath
21.10.04
Ostatni dzień w Kathmandu. Zwiedzamy wielką stupę w Bodhnath. Jest wspaniała. Równie ciekawa jest żyjąca tu mniejszość tybetańska. W tradycyjnych strojach przechadzają się wokół stupy, kręcąc trzymanymi w dłoniach młynkami modlitewnymi. Panujący tu spokój mącą jedynie wąsaci turyści z Indii wraz z rodzinami. Z podniesionymi głowami i głośno dyskutując przechadzają się po obiekcie. Od przybyłych tu na modły buddystów dzieli ich przepaść.
Wieczorem postanawiamy pójść do restauracji i zjeść coś wyjątkowego. Mimo wielkiego wyboru dość ekskluzywnych miejsc, zasiadamy w końcu w chińskiej restauracji, przyległej do hotelu (Chang Hotel) dla chińskich biznesmenów przyjeżdżających do Kathmandu. Wszystko wygląda jak szkolna stołówka - poplamione obrusy i sztuczne kwiatki. Ale to nie ma dla nas znaczenia. Fakt, że kucharze i klienci są z Chin wystarcza nam, żeby mieć pewność co do serwowanego tu jadła. Na godzinę
...
Zobacz zdjęcia:
Nepal
Nepal - wybierz obszar, który cię interesuje:











































