• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Newport-Bermuda Race 2002 -

gorniak Wyświetlono: 563 razy 2005-09-02 18:01:31
  Ocena:3.19 (42 głosów)


Czerwiec 2002 roku dał mi dawno oczekiwaną okazję popływania w dobrym towarzystwie i ze smaczkiem. Towarzystwo stanowili moi koledzy sprzed lat z Pogorii, na której spędziliśmy razem 9 miesięcy w rejsie pierwszej "Szkoły pod Żaglami" do Indii i dookoła Afryki, a "smaczek" - udział w jednych z ciekawszych pod względem nawigacyjnym regat na świecie - Newport-Bermuda. Stało się to możliwe dzięki pamięci Krzyśka Grubeckiego, który mieszkając od 10 lat w Nowym Jorku dorobił się zadbanego Jeanneau 44 i nie zapomniał o kolegach z Polski.
I tak 9 czerwca spotkaliśmy się na pokładzie Inessy II również z bliźniakami Piotrem i Michałem Malickimi. W międzyczasie Piotrek został wziętym stomatologiem, a Michał zawziętym prokuratorem. Oprócz nas na Inessie znaleźli się też żeglarze polonijni - Wes Śliwowski, Andy Palowski, Sławek Bartosik i Darek Chludzynski.

Do Newport, miejsca startu regat, dotarliśmy po kilkunastogodzinnej nocnej żegludze z Nowego Jorku. Dopełniliśmy formalności zgłoszeniowych i spotkaliśmy się z Richardem Konkolskim. Przedyskutowaliśmy wspólnie wyszukane przez Richarda w Internecie aktualne mapy prądu zatokowego i omówiliśmy taktykę. Zaplanowaną i wykonaną trasę rejsu przedstawia mapa termiczna północnego Atlantyku z tego okresu. Trasę zaplanowaliśmy raczej pod kątem prądów, a korzystne wiatry pozwoliły wykonać ją w 100%.

Start odbył się przy chmurnej i wietrznej pogodzie. Wyszliśmy idealnie i darliśmy ile sił. Drugiego dnia mogliśmy już ściągnąć polary oraz cieplejsze ciuchy i tak już zostało do końca. Po wejściu w meandrujący na południe nurt prądu zatokowego przyspieszyliśmy znacznie, ale jednocześnie musieliśmy zmagać się z wyjątkowo spiętrzoną falą w bajdewindzie prawego halsu. Tam też mało co nie skończyliśmy naszego udziału w wyścigu. Dosłownie z odległości 20-30 metrów Krzysiek dostrzegł śpiącego dokładnie przed naszym dziobem wieloryba. W ostatniej chwili udało mi się otworzyć szafkę, wyłączyć autopilota i odpaść mijając zwierzę od strony ogona. Trzecia noc minęła na szalonej jeździe przy wietrze dochodzącym do 30 węzłów. Waliłem suchymi gnatami o pozbawioną materaca koję, pocąc się niemiłosiernie z gorąca, zalewany hektolitrami wody z rozbitego skylightu.

Dopiero nad ranem wpadłem na pomysł, by coś z tym zrobić- przedtem 2 razy bezskutecznie próbował Wes. Posłużyłem się obcinarką do paznokci i pomogło. Reszta dnia to szybka jazda przy wietrze 20-30 węzłów, przy stopniowym rozrefowywawiu w miarę zbliżania do mety. Wszystko w towarzystwie latających ryb, przy palącym słońcu i temperaturze pod pokładem 36 stopni Celsjusza.

Do Bermudów podchodzimy od North East Breakers, po czym składamy się na Kitchen Shoals. Przekraczamy metę nie wiedząc, którzy jesteśmy. Potem 2 godziny płynięcia do Hamilton i prysznice. A wychodząc z prysznicy... oglądamy tablicę wyników i... okazuje się, że jesteśmy pierwsi! Pierwszy polski jacht w historii na pierwszym miejscu! No, to opijamy nasz sukces beztrosko, nie myśląc, co będzie jutro...


Bermudy to prawdziwa perełka. Piękny górzysty krajobraz, porośnięty bajkową roślinnością, tropikalny, aczkolwiek raczej łagodny klimat. Wszędzie zielono - nie ma wypalonej słońcem roślinności, jak na wyspach Morza Śródziemnego, ani piachu, kurzu i ubóstwa roślinności wysp koralowych.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Wielka BrytaniaWybierz obszar który Cię interesuje

Wielka BrytaniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju