Noc w Lizbonie
iwokura Wyświetlono: 1733 razy 2005-09-01 20:42:20![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.28 (61 głosów) |
Śniadanie w Paryżu, obiad w San Sebastian, kolacja w Lizbonie:)
Mieszkamy od kilku lat bardzo blisko granicy niemiecko-francuskiej i z własnego doświadczenia wiemy, że z niemieckiej granicy w Saarbrucken dostać się do Paryża to żaden problem:) , wyjechać z Paryża na autostradę w stronę Hiszpanii to już gorzej... na dużą stację benzynową pod miastem zawiózł nas nasz francuski przyjaciel, nie byliśmy tam jedynymi autostopowiczami i nie jedyni chcieliśmy zatrzymywać samochody- policja i celnicy robili akurat obławę, nam jednak w niczym nie przeszkadzając:)
BORDEAUX
Do Bordeaux, które nie było właściwie w naszych planach dostaliśmy się dzięki facetowi , który miał nas podwieźć tylko 60 kilometrów, ale tak się rozochocił, że podwiózł nas 600, modyfikując przy okazji własną trasę i nadrabiając kilometrów, pokazał nam miasto nocą i jeszcze podarował kasetę z fantastyczną muzyką.
Noc spędziliśmy na małym skwerku w samym centrum miasta, ale na ślicznie przystrzyżonej trawce, wstaliśmy ok. 5 rano jak zaczęło padać...
SAN SEBASTIAN- DONOSTIA
Żeby wydostać się z centrum Bordeaux na route nationale N10 w stronę Bayonne- Biarritz, czyli na atlantyckie wybrzeże w stronę Hiszpanii: z pętli tramwajowej- tramwaj B w stronę Bougnard, przesiadka w Peixotto i stamtąd autobusem 42 do Grandignan Beausoleil – a tam kilka metrów od przystanku można stawać i spokojnie łapać
Z powyżej opisanej trasy wyjazdowej jakiś miły strażak podwiózł nas do wjazdu na autostradę, a stąd bardzo fajna kobieta- erudytka i miłośniczka teatru jadąca do ukochanego Hiszpana zawiozła nas do St- Sebastian (po baskijsku Donostia)...ale zostawiła żywcem na autostradzie, blisko miasta jednakże:)
Hiszpania powitała nas deszczem i tak już się chmurzyło i lało na przemian przez cały dzień i noc. Miasto śliczne, zwiedzaliśmy plecaki upchnąwszy w skrytce na dworcu (zamykanym na noc), a późnym wieczorem zaczęła się nasza odyseja kosmiczna w deszczu, w życiu nie widzieliśmy tylu policjantów na raz, TAM NIGDZIE NIE WOLNO SPAĆ!! I tak się tułaliśmy całą noc, a jak już znaleźliśmy kawałek suchego miejsca pod jakimś dachem to po dwóch godzinach obudzili nas grzecznie policjanci i wyrzucili stamtąd życząc dobrej nocy (i tak byliśmy im wdzięczni, że nie w największą ulewę), około 7 dotarliśmy na dworzec i dopiero tam ja poczułam,że już dalej nie mogę... ale czego nie zrobią kawa i croissant:)
I JUŻ PORTUGALIA:)
Droga wyjazdowa z St-Sebastian w stronę Portugalii przedstawiała się co najmniej beznadziejnie, staliśmy prawie na autostradzie i NIKT nawet na nas życzliwie nie spoglądał, ale za to jak już się ktoś zatrzymał- to dziwna, ale miła francuska para- lancią ogromną z klimatyzacją i zabrali nas dziwni mili Francuzi aż do serca Portugalii, ok. 600 kilometrów.
| Oceń relację |
PortugaliaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














