• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

W wyprawie do Wenecji..

roza Wyświetlono: 1191 razy 2005-09-01 20:30:34
  Ocena:2.87 (31 głosów)


W lipcu roku 2000 razem z Robertem Toporskim, moim serdecznym kolegą i kierownikiem (już teraz niestety nie jest moim kierownikiem, ale wtedy był) z firmy w której razem pracujemy, wybraliśmy się razem na wyprawę rowerową do Wenecji. On jeżdził dużo po Polsce (choć sam przyznaje, że bardziej spokojnie, turystycznie, dużo mniej kilometrów dziennie i w większej grupie najczęściej). Ja miałem już doświadczenie z jazdą na zagranicznych trasach (zresztą po Polsce też) choć nie jeździłem rowerem w żadnym z Państw przez które mieliśmy jechać.
Razem jechaliśmy pierwszy raz. Ale chyba wyszło nam to całkiem nieźle. Pokłóciliśmy się po drodze tylko kilka razy ;). Całą trasę opracował Robert i wyszło mu to rewelacyjnie. Cały czas pilnował mapy i dbał byśmy nie pobłądzili. Może wydaje się Wam to łatwe, ale zdarza się Austriakom tak oznakować trasę, że nie można się połapać.
UWAGA - będzie teraz dobra rada. Jeśli wybieracie się w trasę za granicę (zwłaszcza Austria) to unikajcie dużych miast. Naprawdę warto je omijać, bo traci się w nich mnóstwo czasu i bardzo łatwo można zabłądzić.
No chyba, że planowaliście przez nie przejazd, żeby np. coś tam zobaczyć. Ale jeśli to ma być tylko przejazd tranzytowy, to radzę tak zaplanować trasę, żeby omijać większe miasta.

Trasa
Jak już wspomniałem całą trasę planował i pilotował Robert, więc nie pamiętam dokładnie którędy jechaliśmy. Napiszę tylko to co pamiętam i to co mi się wydaję, że pamiętam.
Generalnie założenie było takie, żeby dojechać do Wenecji i wrócić (już nie koniecznie na rowerach) w ciągu dwóch tygodni. Pod uwagę trzeba było wziąć, że jedziemy przez Alpy.
No więc Robert opracował plan, w którym jednak nie mogło wyskoczyć nic nieprzewidzianego i którego musieliśmy się dokładnie trzymać, żeby zdążyć wrócić. Przypomnę, że byliśmy ograniczeni urlopem.

W piątek prosto z pracy pojechaliśmy z całym bagażem na dworzec i z Poznania pojechaliśmy w do Międzylesia pociągiem. Tam zanocowaliśmy, by w sobotę rano ruszyć na naszą wyprawę. Już nie będę pisał, że jeszcze przed granicą coś tam nie zagrało w moim nowym łańcuchu i mieliśmy pierwszą przerwę techniczną w celu usunięcia jednego niesprawnego oczka. Ale Robert jest w tych sprawach fachowcem i była to krótka przerwa. Później krótki przejazd przez granicę... i wyruszyliśmy.

Czechy
Na początku w Czechach mieliśmy też nieźle ciężką drogę, bo po górach. Ja w ten pierwszy dzień dostałem nieźle w kość - do tego stopnia, że pod niektóre górki nie dawałem rady podjechać i musiałem rower podprowadzać. Tyle, że ja przeważnie mam w pierwszym dniu kryzys, który mi później mija (aż do ostatniego dnia, gdzie tuż przed metą też zawsze mam kryzys). Generalnie jednak dojechaliśmy tego dnia do Brna, gdzie nocowaliśmy. Czułem się naprawdę wypompowany i wszystko bardzo mnie bolało. Następnego dnia - a była to niedziela od rana zwiedziliśmy trochę miasto, poszliśmy do kościoła chwilę się pomodlić i generalnie wyjechaliśmy tego dnia bardzo późno. Tym razem było już prawie po płaskim więc jechaliśmy trochę szybciej. Przed granicą z Austrią poszliśmy jeszcze na obiad do knajpy więc znów się trochę wydłużyło. Później granica - strażnicy pytali nas o pieniądze na czas pobytu w Austrii.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Jarek Różycki / 2005-12-11
    Chciałbym poinformować, że wszystkie moje artykuły na odyssei.com są po prostu zaimportowane z mojej strony internetowej, a nie były pisane do tego serwisu. Być może w takim kontekście wypadają słabo. Stanowią natomiast treść mojej strony, która jest prezentacją moich dokonań rowerowych i ewentualną pomocą dla wybierających się na rowerze do Europy Zachodniej.
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje

WłochyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju