• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Wyprawa do Londynu

roza Wyświetlono: 3527 razy 2005-09-01 20:25:05
  Ocena:2.43 (82 głosów)


W lipcu roku 1998 razem z Mariuszem Lekierem, po doświadczeniach wyprawy odbytej wspólnie rok wcześniej do Paryża, wybraliśmy się do Londynu.

Krótkie podsumowanie wyprawy do Londynu:

Ilość przejechanych kilometrów: ok. 1000

Trasa : Kostrzyn - Berlin - Rathenow - Stendal - Gardelege - Wolfsburg - Celle - Nienburg - Diepholz -Lingen - Nordhorn - (Holandia) -Almelo - Deventer - Amersfoort - Utrecht (nocleg u znajomego poznanego w czasie wyprawy do Paryża) - Hoek van Holland - (Anglia) - Harwich - Londyn

Noclegi: wyłącznie "na dziko"

Pożywienie: tylko chleb z różnymi rzeczami (najtańszymi) kupowanymi w sklepach po drodze, takimi jak: ryby, dżem, czekolada do chleba oraz warzywa w puszkach, do picia woda brana od ludzi z kranu.

Ilość dni spędzonych na rowerze: 10 dni

Ilość dni spędzonych w Londynie: 2 dni

Pogoda:nie za ciepło, pochmurne dni, w Londynie deszcz

Pamiątki przywiezione z Londynu: Autobusik piętrowy i londyńska taksówka - modele

Powrót: Autokarem PeKaeSu. Bilety kupione w Polsce, miesiąc przed wyjazdem

Co jeszcze?: Wyjazd dokładnie przygotowany. W czasie pierwszego dnia osiągnięty ówczesny rekord odległości (z bagażami, w czasie wyprawy) - 156 km. Całą drogę obawa czy nas w puszczą do Anglii. Wpuścili.

Przejazd przez Niemcy

Rok wcześniej (przed wyprawą do Paryża) najbardziej obawialiśmy się o noclegi. Zawsze do tej pory w Polsce rozbijaliśmy namiot "na dziko" tzn. w lesie albo na łące za krzakami itp. Nie wiedzieliśmy jak to wygląda w Europie. Byliśmy pełni obaw - o te noclegi, o nasze bezpieczeństwo na drogach i bezpieczeństwo ogólne ponieważ dużo słyszało się o nienawiści młodych Niemców z różnych subkultur do Polaków.

Teraz bogatsi o doświadczenia z zeszłego roku, wyjeżdżaliśmy spokojniejsi. Już nie myśleliśmy tak bardzo o naszym bezpieczeństwie (już wiemy, że jest bezpieczniej niż w Polsce - na drogach i w ogóle) ani o tym gdzie rozbijemy namiot, gdyż wiemy już, że miejsc dobrych do tego celu jest bardzo dużo. Tym razem mieliśmy trochę inne zmartwienia, baliśmy się, że nie wjedziemy do Anglii, gdyż wiedzieliśmy, że decyduje o tym urzędnik imigracyjny na granicy. Obawialiśmy się też, czy zdążymy dojechać na czas do Londynu, ponieważ w tym roku mieliśmy już wykupione bilety powrotne na autobus (na konkretny termin).

Wyjechaliśmy. Pierwszym naszym celem był Berlin i tutaj możemy powiedzieć, że jechaliśmy znajomą trasą, gdyż wiosną tego roku przejechaliśmy się na rowerach do tego miasta, było to co prawda w nocy, ale okazało się, że wiele rzeczy na drodze poznajemy. Dojechaliśmy więc do Berlina i na krótko się w nim zatrzymaliśmy, na krótko - bowiem nie był to cel ostateczny w tym pierwszym dniu - my musieliśmy zrobić jeszcze 50 km. No i zrobiliśmy. W sumie tego dnia przejechaliśmy 156 km. Był to ciężki dzień, trzeba było dopiero się rozruszać. Bałem się, że trochę przesadzimy i że odbije się to na nas w dni następne. A w dni następne było rzeczywiście gorzej. W drugim i trzecim dniu zrobiliśmy już tylko po 132 km. I to nie dlatego, że nie chcieliśmy więcej, ale po prostu nasze organizmy nie chciały dać z siebie więcej. W tym roku pojechaliśmy do Londynu m.in. dlatego, żeby nie jechać przez góry (w zeszłym roku góry Hertz po drodze były dla nas dużym zaskoczeniem, więc w tym roku starannie przygotowałem trasę by nie było takich niespodzianek). I rzeczywiście na płaskim terenie jedzie się rewelacyjnie. Niemcy przejechaliśmy w 4 dni, a zakładaliśmy, że będzie to 6 dni.

Może trochę o widokach w tych początkowych dniach. Od niezbyt ciekawych i niczym się nie wyróżniających we wschodnich Niemczech. Po naprawdę rewelacyjne w zachodnich - zbliżając się do granicy z Holandią. Mówię tutaj o atrakcyjności krajobrazu oraz o urodzie wspaniałych miasteczek mijanych po drodze oraz bardzo, naprawdę bardzo ładnych domkach i domach. O jakości i stanie dróg nawet tutaj nie wspominam, ponieważ tylko płakać się chce na myśl, że u nas są tak wstrętne, a u nich tak doskonałe, praktycznie już od granicy z Polską.
Strona:  1, 2, 3, 4


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Jarek Różycki / 2005-12-11
    Chciałbym poinformować, że wszystkie moje artykuły na odyssei.com są po prostu zaimportowane z mojej strony internetowej, a nie były pisane do tego serwisu. Być może w takim kontekście wypadają słabo. Stanowią natomiast treść mojej strony, która jest prezentacją moich dokonań rowerowych i ewentualną pomocą dla wybierających się na rowerze do Europy Zachodniej.
Wielka BrytaniaWybierz obszar który Cię interesuje

Wielka BrytaniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju