W lipcu roku 1998 razem z Mariuszem Lekierem, po doświadczeniach wyprawy odbytej wspólnie rok wcześniej do Paryża, wybraliśmy się do Londynu.
Krótkie podsumowanie wyprawy do Londynu:
Ilość przejechanych kilometrów: ok. 1000
Trasa : Kostrzyn - Berlin - Rathenow - Stendal - Gardelege - Wolfsburg - Celle - Nienburg - Diepholz -Lingen - Nordhorn - (Holandia) -Almelo - Deventer - Amersfoort - Utrecht (nocleg u znajomego poznanego w czasie wyprawy do Paryża) - Hoek van Holland - (Anglia) - Harwich - Londyn
Noclegi: wyłącznie "na dziko"
Pożywienie: tylko chleb z różnymi rzeczami (najtańszymi) kupowanymi w sklepach po drodze, takimi jak: ryby, dżem, czekolada do chleba oraz warzywa w puszkach, do picia woda brana od ludzi z kranu.
Ilość dni spędzonych na rowerze: 10 dni
Ilość dni spędzonych w Londynie: 2 dni
Pogoda:nie za ciepło, pochmurne dni, w Londynie deszcz
Pamiątki przywiezione z Londynu: Autobusik piętrowy i londyńska taksówka - modele
Powrót: Autokarem PeKaeSu. Bilety kupione w Polsce, miesiąc przed wyjazdem
Co jeszcze?: Wyjazd dokładnie przygotowany. W czasie pierwszego dnia osiągnięty ówczesny rekord odległości (z bagażami, w czasie wyprawy) - 156 km. Całą drogę obawa czy nas w puszczą do Anglii. Wpuścili.
Wyprawa do Londynu
Roza2005-09-01 20:25:05
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Przejazd przez Niemcy
Rok wcześniej (przed wyprawą do Paryża) najbardziej obawialiśmy się o noclegi. Zawsze do tej pory w Polsce rozbijaliśmy namiot "na dziko" tzn. w lesie albo na łące za krzakami itp. Nie wiedzieliśmy jak to wygląda w Europie. Byliśmy pełni obaw - o te noclegi, o nasze bezpieczeństwo na drogach i bezpieczeństwo ogólne ponieważ dużo słyszało się o nienawiści młodych Niemców z różnych subkultur do Polaków.
Teraz bogatsi o doświadczenia z zeszłego roku, wyjeżdżaliśmy spokojniejsi. Już nie myśleliśmy tak bardzo o naszym bezpieczeństwie (już wiemy, że jest bezpieczniej niż w Polsce - na drogach i w ogóle) ani o tym gdzie rozbijemy namiot, gdyż wiemy już, że miejsc dobrych do tego celu jest bardzo dużo. Tym razem mieliśmy trochę inne zmartwienia, baliśmy się, że nie wjedziemy do Anglii, gdyż wiedzieliśmy, że decyduje o tym urzędnik imigracyjny na granicy. Obawialiśmy się też, czy zdążymy dojechać na czas do Londynu, ponieważ w tym roku mieliśmy już wykupione bilety powrotne na autobus (na konkretny termin).
Wyjechaliśmy. Pierwszym naszym celem był Berlin i tutaj możemy powiedzieć, że jechaliśmy znajomą trasą, gdyż wiosną tego roku przejechaliśmy się na rowerach do tego miasta, było to co prawda w nocy, ale okazało się, że wiele rzeczy na drodze poznajemy. Dojechaliśmy więc do Berlina i na krótko się w nim zatrzymaliśmy, na krótko - bowiem nie był to cel ostateczny w tym pierwszym dniu - my musieliśmy zrobić jeszcze 50 km. No i zrobiliśmy. W sumie tego dnia przejechaliśmy 156 km. Był to ciężki dzień, trzeba było dopiero się rozruszać. Bałem się, że trochę przesadzimy i że odbije się to na nas w dni następne. A w dni następne było rzeczywiście gorzej. W drugim i trzecim dniu zrobiliśmy już tylko po 132 km. I to nie dlatego, że nie chcieliśmy więcej, ale po prostu nasze organizmy nie chciały dać z siebie więcej. W
...
Zobacz zdjęcia:
Wielka Brytania
,
Niemcy
,
Holandia
Wielka Brytania - wybierz obszar, który cię interesuje:











































Jarek Różycki, 2005-12-11 21:07:03