• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Wyprawa do Paryża 1997

roza Wyświetlono: 863 razy 2005-09-01 20:20:41
  Ocena:2.68 (34 głosów)


Ilość przejechanych kilometrów: ok. 1300

Trasa: Słubice - Frankfurt (Oder) - Juterbog - Dessau - Kothen - Nordhausen - Kassel - Siegen - Bonn - (Belgia) nie pamiętam jak jechaliśmy przez Belgię - (Francja) - Charleville Mezieres - Reims (14 lipca - święto narodowe we Francji - parady na ulicach itp) - Chateau Thierry - Paryż

Noclegi: wyłącznie "na dziko"

Pożywienie: tylko chleb z różnymi rzeczami (najtańszymi) kupowanymi w sklepach po drodze, takimi jak: ryby, dżem, czekolada do chleba oraz warzywa w puszkach, do picia woda brana od ludzi z kranu. No i czekolada.
Ilość dni spędzonych na rowerze: 11 dni
Ilość dni spędzonych w Paryżu: 2 dni
Pogoda: piękna, upalnie, cały czas słońce. Kilka razy burze, ale zawsze zdążyliśmy się schować.
Pamiątki przywiezione z Paryża: Koszulka z wieżą Eiffla i napisem Paris, czapeczka z MŚ w piłce nożnej (rok przed mistrzostwami)
Powrót: Autokarem PeKaeSu. Bilety kupione w Paryżu z wielkimi przebojami (Cud to był po prostu: wakacje, a w wakacje rezerwuje się do miesiąca naprzód oraz powódź w Polsce i zamknięte granice na zachodnich przejściach)
Co jeszcze?: Wyjazd totalnie na wariata. Zupełnie nie przygotowany (ale jakie to było piękne). Gdy już byliśmy na granicy do której dojechaliśmy pociągiem, wyjęliśmy mapę Niemiec i narysowaliśmy na niej prostą kreskę od Słubic do Bonn - bo z atlasu wynikało, że Bonn znajduje się na trasie. Wiedzieliśmy, że musimy jechać bocznymi drogami, jeśli chcemy przeżyć (o jakże mylne pojęcie mieliśmy o kulturze niemieckich kierowców, którzy zaskoczyli nas bardzo mile) więc staraliśmy się takimi jechać mniej, więcej wzdłuż tej kreski.
Po drodze zaskoczyły nas góry Hartz, zaskoczyło nas to, że po drodze w ogóle są jakieś góry ;-). Byliśmy w szoku, ale cóż zrobić jeśli są to trzeba przez nie przejechać. No więc przejechaliśmy. I przez nie i przez kolejne niższe już łańcuchy na granicy Niemiec z Belgią i w samej Belgii. Było naprawdę super, choć ciężko.
Nie wspomnę już, że spodziewaliśmy się ok. 1000 km, a w sumie trasa, którą obraliśmy wyniosła 1300 km. No cóż, byliśmy młodzi i poszliśmy na żywioł. Jest co wspominać.
W czasie wyprawy poznaliśmy też Holendra samotnie przemieżającego Francję na rowerze. Rok pózniej nocowaliśmy u niego w domu w czasie wyprawy do Londynu.

Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Jarek Różycki / 2005-12-11
    Chciałbym poinformować, że wszystkie moje artykuły na odyssei.com są po prostu zaimportowane z mojej strony internetowej, a nie były pisane do tego serwisu. Być może w takim kontekście wypadają słabo. Stanowią natomiast treść mojej strony, która jest prezentacją moich dokonań rowerowych i ewentualną pomocą dla wybierających się na rowerze do Europy Zachodniej.
FrancjaWybierz obszar który Cię interesuje

FrancjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju