Monte Rosa
sadowski Wyświetlono: 837 razy 2005-08-31 11:47:17![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.00 (38 głosów) |
Tschaval, 18 lipca 2004, godzina 6.00, rano
Chłodno, ale co się dziwić, jesteśmy przecież w Alpach. I to nie byle jakich! Na kempingach same przyczepy, brak miejsca pod namiot, a na hotel nas przecież nie stać. Gdzie odeśpimy te 23 godziny jazdy z Polski?
Tschaval, 18 lipca 2004, godzina 8.00, rano
"Uffff, kurcze" Tymi słowami kolega Artur powitał ukazujące się z poza chmur, górujące blisko dwa kilometry nad naszymi głowami, pokryte jaskrawą bielą szczyty Alp Walijskich: Lyskamm, Castor, Piramide Vincent. I dodał: "... tam mamy wejść?".
Gressoney Saint Jean- Lago Gabiet, 18 lipca 2004, 18 lipca 2004, między 10.00 a 15.00 po południu
Jest kamping z miejscem pod namioty! Ale o jakimkolwiek odsypianiu nie ma mowy. Mapa w ręce, krótka narada i idziemy na rozruch w pobliskie alpejskie hale. Widoki wokół sielankowe: pasące się krowy, kamienne szałasy pasterskie, malownicze skały, kwitnące łąki pełne kwiecia i jeziorka powstałe w wyniku spiętrzenia betonową zaporą na wysokości około 2200 mnpm. Pogoda niezła, chociaż chmury spowijają te najwyższe wierzchołki. Po pięciogodzinnym rozruchu wracamy na kamping.
Gressoney Saint Jean- 18 lipca 2004, wieczorem
Jak tylko się ściemniło, poszliśmy spać, stłoczeni jak przysłowiowe śledzie w beczce. To efekt pierwszego rozłożenia namiotu firmy Fjord Nansen model Colorado III, który miał być trójosobowy, a jak się okazało w praktyce, mieścił co prawda trzy, ale z trudem.
Bättaforko- 19 lipca 2004, przed południem
Z poziomu doliny di Gressoney tj z 1825 mnpm wjechaliśmy kolejką na przełęcz na wysokość 2872mnpm. To stąd dopiero zaczynamy prawdziwą, alpejską turystykę. Z ciężkimi plecakami na grzbiecie wejście z doliny do schroniska Quintinio Sella leżące na wysokości 3585 mnpm skazało by nas na kilkudniowe leczenie stawów kolanowych. Do tego nie mogliśmy dopuścić, więc postanowiliśmy mało ambitnie wspomóc się "techniką sztucznych ułatwień". Pocieszeniem był fakt, iż nie widzieliśmy nikogo, kto postępowałby inaczej!
Schronisko Quintinio Sella- 19 lipca 2004, po południu.
Ludzi pełno. Schronisko mieści 190 miejsc i każde ma swego lokatora. WC w osobnym budynku na zewnątrz, woda do mycia zębów o temperaturze topniejącego lodowca (dosłownie: woda do WC pobierana był właśnie z topniejącego lodowca, na skraju którego umiejscowione jest schronisko). Na szczęście wzięto nas za wybitnych alpinistów i bez pytania o przynależność do jakiegokolwiek klubu alpinistycznego, sprzedano nam miejsca w cenie ulgowej, czyli po 10 Euro za noc. Za oknem właśnie zaczął sypać śnieg. Jutro idziemy na Castora!
Felikjoch 4093 mnpm- 20 lipca 2004, godzina 9.00, rano
Granica czterech tysięcy metrów nad poziomem morza przekroczona!! Brawo! Felikjoch to przełęcz w głównej grani Alp Walijskich, na granicy Włoch i Szwajcarii. Tu wchodzi się ścieżką ze schroniska. Idąc na wschód można wejść na Lyskamm a na zachód na Castora. Pogoda jednak jest straszna! Wiatr straszliwy, ścieżki zasypane, widoczność zerowa. Wracamy do schroniska. Niżej, w miejscu osłoniętym od wiatru ćwiczymy akcję ratunkową pod hasłem "wyciąganie Mirki ze szczeliny". Oby nigdy się te umiejętności nie przydały.
Schronisko Quintinio Sella- 20 lipca 2004, godzina 22.00
Gaszą światła. Jeszcze pięć minut temu jadalnia tętniła życiem.
| Oceń relację |
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju

















