Bornholm na rowerze.
sadowski Wyświetlono: 4130 razy 2005-08-31 11:37:08![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.38 (99 głosów) |
Ten pomysł "chodził" za mną już jakiś czas. Zwłaszcza, że przed każdym sezonem wakacyjnym do mych uszu i oczu dochodziły informacje, że wyspa ta to "raj dla rowerzystów". Kiedy więc nadarzyła się okazja, do odwiedzenia tej wyspy z wysokości rowerowego siodełka, postanowiłem z niej skorzystać. Okazją tą było zaproszenie do objazdu rowerem po Kaszubach, jakie otrzymałem od serdecznej przyjaciółki Eli z Gdańska. Eksploracji tego dziewiczego dla mnie zakątka Polski dokonaliśmy we trójkę: Ela, jej syn Daniel i ja. Naszym celem była dolina rzeki Słupia. Zjechaliśmy rejon od Kartuz do Słupska, zwiedzając po drodze liczne, kaszubskie wioski, nocowaliśmy nad kaszubskimi jeziorami, jedliśmy kaszubskie borówki i zbieraliśmy kaszubskie grzyby.
Generalnie unikaliśmy głównych dróg i poruszanie ograniczaliśmy do lokalnych, nierzadko mocno dziurawych "asfaltówek". Szczególnie jednak upodobaliśmy sobie leśne drogi w Parku Krajobrazowym Doliny Słupi. Ten sposób poznawania kraju przypadł mi bardzo do gustu, a rower zapakowany "po sam sufit" był częstym motywem na kaszubskich zdjęciach.
No to płyniemy! . . . . . . . . . . .
Po rozstaniu z Elą i Danielem w Słupsku pojechałem do Ustki "na rybkę" i dalej w kierunku Darłowa, skąd miałem zarezerwowany przelot wodolotem do Nexø na Bornholmie. Z tym wodolotem były zresztą niemałe przeboje. A mianowicie takie, że na kilka dni przed planowaną wyprawą, grupa rowerzystów okupowała nabrzeże portowe w Ustce na znak protestów przeciwko decyzji kapitanatu o niezabraniu na pokład ich rowerów, pomimo wykupienia biletów. Po tym zdarzeniu zabroniono wozić rowerów na pokładach wodolotów. Jednakże kapitanat w Darłowie był dla mnie łaskawy i pozwolił mi wsiąść na pokład razem z moim wehikułem. Podróż wodolotem ma to do siebie, że jest bardzo zależna od stanu morza. Początkowa radość współtowarzyszy podróży szybko przeradzała się w bladość i dolatujące od czasu do czasu głuche "buuueee" podróżnych, którzy nie zdążyli dobiec do kabiny WC. Wodolot, stateczek leciutki i byle falka powoduje jego kołysanie, a kołysanie powoduje nowe, nieznane dotąd doznania. Mnie na szczęście się udało.
Po dwóch godzinach płynięcia dotarliśmy do portu w Nexø. Po formalnościach paszportowych przystąpiłem do pakowania roweru, gdyż przewóz roweru odbywał się zupełnie na lekko, a wszystkie bagaże (namiot, śpiwór, pozostały sprzęt biwakowy i odzież) wiozłem ze sobą pod siedzeniem.
Granitowa wyspa . . . . . . . . . . .
Bornholm to pewnego rodzaju ewenement. Leży pomiędzy Polską a Szwecją, ale należy do Danii, leży na zimnym Bałtyku, a nazywana jest "wyspą słońca", gdyż posiada w lecie dużą liczbę dni słonecznych, w porównaniu zarówno do Polski, jak i Szwecji. Zbudowana jest z granitu, a jej łagodny klimat pozwala m.in. na uprawę winorośli i morw. Granitowy trzon wyspy szczególnie uwidacznia się w klifach na wschodnim i północnym wybrzeżu. Na wyspie jest ponad 200 km ścieżek rowerowych od takich, co to wiodą zwykłą samochodową drogą do samodzielnych ścieżek asfaltowych, po "szutrówki" (doskonałej jakości!). Oprócz tego na wyspie czeka na turystę masa atrakcji i każdy z pewnością może znaleźć coś dla siebie.
To zdecydowanie najciekawsza atrakcja wyspy. Objazd wokoło ze zwiedzaniem atrakcji turystycznych zajmuje trzy dni. Do niewątpliwych perełek zaliczyć należy nadmorskie miasta, zwłaszcza te na wschodnim wybrzeżu.
| Oceń relację |
Komentarze
DaniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















Czy można TAM JECHAĆ W CIEMNO bez bookowania noclegów