Wodospady foz do iguasu.
zbenio Wyświetlono: 2737 razy 2005-08-30 22:06:37![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.64 (90 głosów) |
Iguasu w języku Indian Tupi znaczy "wielka woda". Kiedy Królowa Anglii zobaczyła ogrom wodospadów na granicy Brazylii i Argentyny powiedziała tylko: "Biedna Niagara...".
Nic dodać nic ująć...
Wodospady zaczęły formować się ok. 200 mln. lat temu podczas rozdzielenia kontynentów Ameryki Południowej i Afryki. My przybyliśmy do Foz do Iguasu znacznie później i zatrzymaliśmy się w schronisku młodzieżowym. Na zwiedzanie okolicy mieliśmy przeznaczone 2 dni i o mały włos nie zdążylibyśmy na bus do wodospadów ponieważ nasz autokar miał w nocy niewielką kolizję i był przez to dość znacznie opóźniony. Na domiar złego, policjant przybyły na miejsce zdarzenia, zamiast zająć się swoimi obowiązkami wolał flirtować z młodymi pasażerkami autobusu... ech, ci Brazylijczycy...
Ale wracając do wodospadu... To niezwykłe dzieło natury można oglądać zarówno z bliska od strony argentyńskiej, jak i z daleka od strony brazylijskiej. Jednodniowy pobyt w Argentynie nie wymaga wizy więc bez problemu busik przewiózł nas przez granicę i mogliśmy znaleźć się w samym sercu żywiołu.
Kilkugodzinny spacer pod i nad wodnymi kurtynami robił na nas niesamowite wrażenie.
Wystarczy powiedzieć, że w porze deszczowej, ta wielka naturalna elektrownia przelewa 6,5 tys. m3 w ciągu sekundy !!! Ogrom spadającej wody powodował, że kilka razy musieliśmy osuszać ubrania i sprzęt fotograficzny. Ale największy prysznic był dopiero przed nami... Nieświadomi niczego złego, zdecydowaliśmy się na rejs łodzią motorową, która podpływała z kilku stron właściwie pod wodospad ( fot. 17,18). O tym co nas czeka dowiedzieliśmy się już na pomoście, kiedy to wszyscy zaczęli ubierać płaszcze przeciwdeszczowe i pakować cały swój dobytek podróżny w plastikowe torby. Nasze obawy potwierdziły się. Po pół godzinnym rejsie nie było na nas suchej nitki. Ale było warto. Poza tym, zimowe słoneczko w Ameryce Południowej ma niewiele wspólnego z tym w Polsce i ubrania szybko nam wyschły.
Z przewodnika Lonely Planet dowiedzieliśmy się, że na sam koniec warto sobie zostawić Gargantua do Diablo (Gardziel Diabła), która robi największe wrażenie. Po dotychczasowym zwiedzaniu zakątków Iguasu trudno nam było uwierzyć, że coś nas jeszcze może zadziwić ale postanowiliśmy posłuchać przewodnika. Specjalnie wybudowanymi pomostami wijącymi się ponad wodospadami wyruszyliśmy w kierunku Gardzieli. Obserwując po jednej stronie pomostu spokojny nurt rzeki Iguasu, trudno jest uwierzyć, że to właśnie ona tworzy po stronie przeciwnej to niesłychane widowisko: 275 wodospadów spadających z 80 metrów.
Część drogi przebyliśmy kolejką wąskotorową, z której mogliśmy obserwować niesamowity las motyli, w którym te kolorowe owady tworzą niemal chmurę w powietrzu. W końcu dotarliśmy na koniec szlaku i naszym oczom ukazała się przepaść, do której z trzech stron świata wpadają ogromne wodospady ( fot. 21).
| Oceń relację |
BrazyliaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju

















