Przez większą część podróży do Acajatuba Jungle Lodge rzeka była tak szeroka, że nie mieliśmy okazji przyjrzeć się bliżej dźungli i jej mieszkańcom. Dopiero pod koniec rejsu wpłynęliśmy w igarapes - wąskie boczne kanały Rio Negro wcinające się w puszczę - i naszym oczom ukazała się przystań, która wyrosła nagle zza zakrętu. Równie niespodziewanie lunął na nas rzęsisty, ciepły deszcz. Najwidoczniej puszcza postanowiłą przywitać nas w ten sposób, lecz na szczęście złowieszczo wyglądająca chmura zniknęła za horyzontem równie szybko jak się pojawiła i nim zdążyliśmy dobić do brzegu świeciło już ostre tropikalne słońce. Już na samym początku zostaliśmy ugoszczeni sokiem z bliżej nieokreślonego owocu i... caipirinhą - tradycyjnym drinkiem brazylijskim, w skład którego wchodzi: cachaca (rum z trzciny cukrowej o smaku zbliżonym do tequili), lemonki, cukier i rozgniecione kawałki lodu, mniam...
W sercu dżunglii..

Zbenio2005-08-30 21:51:44
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
Lodge składał się z kilku chat wybudowanych tradycyjnie na palach w gąszczu puszczy i połączonych ze sobą drewnianymi pomostami.
Od razu udaliśmy się obejrzeć nasze lokum. Domek był całkiem przytulny i miał 3 najważniejsze elementy "dobrego noclegu w tropiku": hamak, moskitiery w oknach i rurę z zimną wodą (odpowiednik europejskiego prysznica). Oczywiście do pełni szczęścia brakowało jeszcze klimatyzacji, no ale w końcu byliśmy w dżungli...
W wiosce nie zabrakło też restauracji, wokół której porozwieszane były hamaki, na których znakomicie odpoczywało się po sytych i pysznych brazylijskich posiłkach przy akompaniamencie niezliczonych gatunków owadów i ptaków Amazonii. To się nazywa relaks!
W odpoczynku przeszkadzały jedynie ary, których było pełno w wiosce. Ich skrzekotu nie dało się słuchać zbyt długo a i zachowanie tych papug było momentami bardzo denerwujące. Gdy raz pozwoliło się im wejść na rękę, papugi pozostawały wiernymi towarzyszami do końca dnia... lub do momentu gdy się weszło na łódkę. Wtedy papuga zwykle odlatywała na poszukiwanie następnej ofiary ( fot. 60-65).
Na szczęście do łódki wsiadaliśmy bardzo często :-) Indianie nadzwyczaj sprawnie poruszali się po wąskich zakolach podobnie wyglądających dopływów Rio Negro. Za każdym razem, na końcu wyprawy, gdy już byliśmy pewni, że się zgubiliśmy, niespodziewanie pojawiała się nasza przystań.
Po zmroku cała wioska rozbłyskała lampionami zrobionymi z naturalnej oliwy pozyskiwanej z jednej z roślin, co w połączeniu z dźwiękami dochodzącymi z puszczy tworzyło niepowtarzalną atmosferę ( fot. 66,67,70). Noc to najlepsza pora na słuchanie "muzyki amazońskiej". Cała dżungla zaczyna wtedy pracować. Wszyscy jej mieszkańcy, począwszy od mrówek, poprzez pająki i węże aż po największe ssaki wychodzą na żer, korzystając z faktu, że temperatura spada do poziomu bardziej zachęcającego
...
Zobacz zdjęcia:
Brazylia
Brazylia - wybierz obszar, który cię interesuje:












































