Brazylia - kraj niewyobrażalnych rozmiarów słynący z setek wspaniałych plaż, które są obiektem narodowej pasji i jednocześnie rozrywki jej mieszkańców, fascynuje niespotykaną muzykalnością i poczuciem rytmu u każdego Brazylijczyka. Ojczyzna jedynego w swoim rodzaju karnawału. Zachwyca pięknem i wirtuozerskim poziomem piłki nożnej, a przede wszystkim spontanicznością ludzi, przyjacielskością i radosnym pragnieniem życia. Czy było warto spędzić prawie dobę w samolotach i na lotniskach aby się tam dostać? Zdecydowanie tak! Ale osądźcie sami...
Recife i olinda

Zbenio2005-08-30 21:41:33
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Pierwszym miejscem jakie mieliśmy okazję zwiedzić była stolica stanu Pernambuco - Recife. To 2-milionowe miasto, nazywane brazylijską Wenecją, leży na północno-wschodnim wybrzeżu. Mnóstwo tu mostów pobudowanych na licznych rzekach, a odnowione centrum z wieloma kolonialnymi budowlami robi duże wrażenie.
Na wzgórzu wznoszącym się nad Recife położone jest niewielkie ale niezwykle urokliwe miasteczko - Olinda. Znajduje się tu ok. 400 kościołów i kapliczek. Wędrując po wąskich, stromych uliczkach dotarliśmy do miejsca skąd rozpościera się niezapomniany widok na Recife i wybrzeże Atlantyku.
Studenci, rzeźbiarze, malarze i muzycy to nieodłączny element wielu bardzo klimatycznych placyków i zakamarków. Nie udało nam się odmówić sobie nabycia kilku drobnych arcydzieł miejscowych artystów..
Tutejsi mieszkańcy często powtarzają, że słynny brazylijski karnawał jest najlepszy właśnie w tym niewielkim zabytkowym miasteczku, a nie jak głosi opinia w Rio de Janeiro. Fakt ten potwierdza także przewodnik Lonely Planet. Pozostaje nam na razie uwierzyć tym słowom i może kiedyś wrócić w okresie karnawałowym, aby się przekonać na własne oczy i uszy. A zabawa musi być świetna bo kilka razy mieliśmy okazję zobaczyć jak potrafią bawić się Brazylijczycy i ile znaczy dla nich muzyka i taniec. Miłość do rytmów Samby ustępuje tylko uczuciu, jakim darzą piłkę nożną.
ędąc na praktykach medycznych w jednym ze szpitali w Recife, moja siostra Ewa miała okazję odwiedzić favele, czyli typowe brazylijskie slumsy znane choćby z głośnego filmu "Miasto Boga" ( fot. 13-17). To raczej mało bezpieczna okolica, szczególnie dla obcokrajowców. Dlatego też było z nią aż 2 przewodników i wszyscy byli ubrani w fartuchy, gdyż lekarzy nie traktuje się tam jak wrogów. Jeszcze nie wiedzieliśmy wtedy, że będziemy mieli sposobność bliższego poznania warunków życia ludzi zamieszkujących najsłynniejsze i jedne z najniebezpieczniejszych slumsów na świecie - favele w Rio.
Pomimo tego, że plaże w Recife są bardzo piękne, kąpiel może być niebezpieczna ze względu na krążące w pobliżu stada rekinów. Dlatego, aby popływać w oceanie pojechaliśmy do oddalonej o 80km Praia de Conceicao. Wypożyczonym buggy zwiedziliśmy wydmy niedostępne dla zwykłych pojazdów i zyskaliśmy kilka siniaków ponieważ nasz kierowca nawet największe piaskowe wzniesienia traktował jak drogę asfaltową... Po wariackiej przejażdżce postanowiliśmy poleniuchować trochę na plaży. Nasz brazylijska koleżanka - Ana Karina - strasznie nas przepraszała, że woda nie jest zbyt ciepła (ok. 25 st.), gdyż w Ameryce Południowej była wtedy zima, co jednak nas nie do końca przekonało i postanowiliśmy się ochłodzić po mocnym brazylijskim zimowym słoneczku. Żeby unas Bałtyk był taki zimny w lecie...
Na okolicznych plażach panują znakomite warunki do uprawiania wszelakich odmian surfingu - nazwa stanu Pernambuco pochodzi nawet od indiańskiego słowa oznaczającego "falę rozbijającą się o brzeg".
Słońce chyliło się ku zachodowi, więc powoli musieliśmy wracać do Recife. Czekało nas jeszcze wieczorne pakowanie plecaków. O 4.00 rano następnego dnia mieliśmy samolot do Amazonii - pierwszego "poważnego" punktu wyprawy...
Zobacz zdjęcia:
Brazylia
Brazylia - wybierz obszar, który cię interesuje:















































