DROGĄ LĄDOWĄ ZE STAMBUŁU DO POLSKI - SIERPIEŃ 2005
mach Wyświetlono: 956 razy 2005-08-29 16:19:31![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.91 (55 głosów) |
Opis podróży ze Stambułu do Polski w czasie powrotu z wyprawy do Kurdystanu i Kapadocji w sierpniu 2005 roku.
www.machoney.prv.pl
www.beznazwy.xa.pl
16 sierpień
Żegnamy tureckie klimaty...
Do Stambułu z Serca Kapadocji dojeżdżamy o 8.00. Udajemy się do przewoźnika Metro i godzinę później siedzimy już w autokarze do Warny. Na granicy turecko – bułgarskiej stoimy blisko 2 godziny. Kolejki zbyt dużej nie było a bagażów tez nikt nie sprawdził... ale stać trzeba.
Wjeżdżamy w region zwany Strandżą. Góry są to zalesione jednak przewyższenia tu występujące powodują wspaniałe widoki.
W Warnie jesteśmy dopiero o godzinie 19.00. Dalej już dziś nie pojedziemy. Idziemy do małego baru. Piwko, frytki i radość, że wreszcie ktoś nas rozumie...
Noc spędzamy na nocnej poczekalni a do snu Sophia...
17 sierpień
Rumuńska plaża...
Rano pijemy ziołową bułgarską herbatę i ruszamy autobusem do Szabły. Tam ostatnia szansa aby wydać Levy i jedziemy taksówką do granicy z Rumunią w Durankulak.
Na granicy bardzo mały ruch ale bułgarskie i rumuńskie służby celne nie należą do najszybszych i spędzamy w upale na granicy około godziny.
Kilkanaście minut marszu i jesteśmy na piaszczystej plaży w Vama Veche. Ludzi sporo, w szczególności młodych, wyglądających „bardzo kolorowo”. Taki stan rzeczy spowodowany jest faktem odbywania się tu za dwa dni festiwalu muzycznego Ratujmy Vama Veche.
Na plaży spotykamy Polaków. Okazuje się, że tak jak my studiowali geografię i to w Kielcach !! Wspominamy stare czasy przy rumuńskim piwie...
Na plaży w Vama Veche jest tez sporo naturystów, rozbijać można się na dziko. Woda jest czysta a w oddali widać klify w pobliskiej wiosce 2 Mai.
Czas jednak ruszać w dalszą drogę. Najpierw busami do Mangalii i Constanty a dalej nocnym pociągiem do Suczawy. Jeszcze nie tak dawno można było z Mangalii jechać do Suczawy ale nikt nie wie dlaczego pociąg ten został zlikwidowany.
Do pociągu postanawiamy kupić winko i to był strzał w 10 gdyż jadą z nami Francuzi – miłośnicy wina. Na początku trochę oporów mieli, jednak szybko im posmakowało...
18 sierpień
Ukraina – to już jak w domu...
Pociąg z Constanty opóźnia się prawie o godzinę. W Suczawie odwiedzamy zaprzyjaźnioną restaurację, jemy śniadanie i jedziemy busem do centrum miasta. Szybko udaje się nam załatwić transport do Czerniowiec. Jedziemy busem za 6$ z czterema dziewczynami z Polski (Pozdrawiamy !!!). Ten kierowca był bardziej kumaty od tego, który wiózł nas w pierwszą stronę i na bezczelnego daje w łapę. To powoduje, że szybko przekraczamy granicę.
W Czerniowcach byłem już kilka razy więc jest już jak w domu. Idziemy do najlepszej knajpy w mieście – Karczma Kołesa.
| Oceń relację |
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
















