Opis przeżytych chwil w Kurdystanie po nieudanej próbie zdobycia Araratu. <br />
KURDYSTAN - JEZIORO VAN, SUPHAN DAGI I NEMRUT DAGI - SIERPIEŃ 2005




Machoney2005-08-29 16:03:30
Wyświetlono razy (ostatnio: )
nam o okolicach. Pokazuje nam gorące źródło, w którym zażywamy kąpieli, prawdopodobnie woda doskonale wpływa na reumatyzm… Temperatura wody dochodzi do 60 stopni Celsjusza. Dzień ten był wyjątkowy gdyż po raz pierwszy w Turcji spróbowaliśmy piwa, które postawił właściciel sklepiku. We wschodniej Turcji bardzo ciężko jest o zakup alkoholu. Kurdowie bardzo związani są z tradycją i religią. Jedyne tureckie piwo to Efes Pils - piwo jak piwo…
Po dwóch godzinach oczekiwania dochodzi Tomek i Janek. Wraz z właścicielem budki udajemy się wszyscy do lodowej jaskini. Jaskinią tego nazwać nie można, jest to bardzo mała grotka, po schyleniu się widać wyraźne bryły lodu.
Po południu udajemy się busem do wioski Serinbayer. Jedziemy z kierowcą, który łącznie za 5 YTL zawiezie nas jutro jeszcze do Tatvanu a noc spędzimy w namiocie u niego na ogrodzie.
Po rozbiciu namiotu, udajemy się do oddalonego o 20 minut marszu zabytkowego kościółka. Wiek tego kościoła został wyceniony przez naszego kierowcę na 500 lat. Przy kościółku źródełko i kilka grot pochodzenia wulkanicznego.
W pewnym monecie po wodę podjechał na osiołku młody Kurd. Robię mu zdjęcie a w zamian dostaję pamiątkową monetę nieznanego mi pochodzenia.
Oprócz nas na ogrodzie śpi jeszcze para z Izraela. Wieczorem przychodzi kilku miejscowych i rozmawiamy o życiu…
13 sierpień
W rytmie kurdyjskiej muzyki…
Przed wschodem słońca ze snu wyrywa mnie nawoływanie z meczetu, który oddalony był od naszego namiotu o jakieś 100 metrów.
Wypijamy herbatę i ruszamy do Tatvanu, gdzie będziemy kończyć naszą przygodę z Kurdystanem i udamy się na Wyżynę Anatolijską do Kapadocji.
Załatwiamy bilety z Tatvanu do Nevsehir u przewoźnika Van Golu Turizm. Mieliśmy ochotę jechać pociągiem, który jest trzy razy tańszy ale problem tkwił w tym, że odjeżdżał dopiero za dwa dni.
Mając cztery godziny czasu do odjazdu autokaru, postanawiamy połazić po mieście. Na początek coś do jedzenia: zamawiam dorum (cienki ekmek z mięsem z kurczaka i z warzywami) oraz ciger sote (gruby ekmek z baraniną i warzywami). Obydwie potrawy na ostro. Do tego gratis kwaśne mleko w dowolnej ilości.
Spacerując po uliczkach Tatvanu zostajemy zaproszeni do sklepu muzycznego. Właściciel sklepu wraz z dwoma innymi Kurdami puszczają nam teledyski, w pewnym momencie spostrzegamy się, że muzycy widoczni na teledyskach siedzą obok nas !!!
Nagrywają nam teledyski na płytę. Ciekawy jestem jak tam u nich jest z prawem autorskim…
Po muzyce czas na czaj i posiłek. Do sklepu wniesionych zostaje kilka chlebów i ogromna taca z potrawą o nazwie givec. W skład potrawy wchodzi wołowina, papryka, pomidory i cukinia. Wszystko doskonale smakuje ale jakby za ostre na nasze podniebienia. Wszyscy spoceni wydajemy dziwne odgłosy z każdym kęsem…
Czas na pożegnanie i pamiątkową fotkę…
Żegnamy się także z Kurdystanem. Krainą nieprzewidywalną, gościnną i nie dotkniętą komercyjną turystyką poza Araratem. Krainą, którą przez długi czas będziemy nosić w sercach…
Zobacz zdjęcia:
Turcja
Turcja - wybierz obszar, który cię interesuje:




















































Pavel, 2007-02-15 12:20:10