Pomysł wyjazdu do Kurdystanu zrodził się początkiem 2005 roku. Głównym celem wyjazdu było wejście na biblijny Ararat – najwyższą górę Turcji – 5165 m n.p.m. Oczywiście oprócz wejścia na Ararat, chcieliśmy poznać kulturę kurdyjską, a także zobaczyć wiele innych terenów jakże odległych i mało znanych Polakom…
Informacji na temat wschodniej Turcji jest w Internecie jak na lekarstwo. Wyjeżdżając, jadąc i będąc już na miejscu byliśmy zdezorientowani czy są wymagane zezwolenia na wejście na Ararat… Do tego doszły groźby zamachów terrorystycznych, które miały zostać dokonane w Stambule… i oczywiście wszechobecna opinia, że Kurdowie to terroryści…
Mimo wszystko postanawiamy jechać… Ja, Ewka, Jasiek i Tomek…
KURDYSTAN - U SRÓP ARARATU - SIERPIEŃ 2005




Machoney2005-08-29 15:47:06
Wyświetlono razy (ostatnio: )
www.machoney.prv.pl
www.beznazwy.xa.pl
5 sierpień
A oczom ich ukazał się Ararat…
Po 23 godzinach jazdy wysiadamy pod Araratem, który przykryty jest chmurami. Dogubayazit to miasteczko o specyficznym klimacie, wszędzie pełno wojska, karabinów i wozów pancernych. Osiedla otoczone murem i drutem kolczastym, strażnicy z karabinami i piękne góry na około miasta…
Po wyjściu z autokaru od razu zostajemy zaproszeni na herbatę. Jeden z Kurdów proponuje taksówkę do wioski Elikoyu pod Araratem za 60 $. Odmawiamy.
Wszyscy przekonują nas, że nie ma zezwoleń na wejście na Ararat.
Decydujemy się iść w stronę Araratu pieszo. Po przejściu kilku kilometrów, łapiemy busa, a następnie ciężarówkę. Jedziemy na pace, i podziwiamy Ararat który wyłania się z chmur. Dojeżdżamy do kurdyjskiej wioski Gulyuzu, położonej u stóp Araratu. Kierowca proponuje nam wyjście na Ararat z podwiezieniem bagaży na osłach za 100$ od osoby. Rezygnujemy. Otacza nas gromadka dzieci, kilka fotek i ruszamy w kierunku Araratu.
Po kilkudziesięciu minutach marszu, dogania nas dwóch Kurdów, którzy idą do Elikoyu. Jeden z nich ma pistolet za pasem ale na szczęście nie są agresywni, oczywiście proponują nam wejście na Ararat. Ku naszej uldze oddalają się po jakimś czasie a my rozbijamy namiot przy samej drodze. Noc ciepła a niebo bezchmurne. Chyba nigdzie indziej na świecie gwiazdy nie świecą tak jasno jak po Araratem…
6 sierpień
Impreza u Kurdów…
O 4.00 robimy pobudkę a 5.00 jesteśmy gotowi aby wyruszyć na górę, o której myśleliśmy przez ostanie pół roku… Po trzech godzinach marszu, docieramy do kurdyjskiej wioski ale jest to raczej mała osada. Cztery namioty, miejsce na ognisko i cudowny widok na Ararat…
Postanawiamy uzupełnić
...
PYDA, 2006-05-29 20:28:44
Zobacz zdjęcia:
Turcja
Turcja - wybierz obszar, który cię interesuje:

















































a zreszta po Twoim komentarzu widac ze nawet nie przeczytales tej relacji, wiec szkoda słów....
mach, 2006-05-29 22:21:01