Wyjechaliśmy w troje z Lublina 12-08-2004 o godz. 19.00.
Przejście graniczne przekroczyliśmy w Barwinku - dalej Svidnik, Presov, Koszyce.
Pierwszy postój zrobiliśmy już na Węgrzech w Miskolcu. Tam zatankowaliśmy auto i wykupiliśmy winietki na autostrady (najtańsza 33zł).
Autostradą M3 jedziemy do Budapesztu (jest jeszcze noc). Stolica śpi jest ciemno - iluminacja zabytków w mieście nie działa więc jedziemy dalej.
Teraz kierujemy się na Pecs E 73. Postój nad Dunajem o godz.05.00 w miejscowości Paks.
Droga jak do tej pory jest bardzo dobra ( na liczniku 100-110km/h).
Następnie Szekszard granica i Osjek na Chorwacji, Dakovo i wreszcie granica z Bośnią i Hercegowiną.
Tu miłe zaskoczenie - dwie młode Chorwatki widząc naszą PL-kę wręczają nam gratisowo mapę i przewodnik wydany oczywiście w polskim języku.
I zaczęło się!
Podczas naszego jednodniowego przejazdu przez Bośnię i Hercegowinę naliczyliśmy 25 patroli z suszarkami.
Początek trasy łagodny z widokami zbliżonymi do naszych Bieszczadów i tak aż do miasta Doboj.
Wakacje 2004 Bośnia Hercegowina i Chorwacja własnym samochodem ok.. 3500 km.

Artgrzec2005-08-26 18:23:39
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.18 z 5.00. 11 głosów oddanych
Tablice informacyjne w języku zbliżonym do Ruskiego - nadal trasa E 73).
Mimo że jedziemy już ekspresówką do Sarajewa nadal jest wąsko i niebezpiecznie.
Brak miejsc parkingowych sprawia że coraz piękniejsze widoki możemy podziwiać jedynie zza okien samochodu.
Omijamy Sarajewo i praktycznie aż do Mostaru przemierzamy najpiękniejszy odcinek drogi E 73. Przepiękne górskie odcinki drogi ginące co chwilę w ciemnych nieoświetlonych tunelach. Poniżej jezioro Jablanićko.
I wreszcie miejsce na mały postój.
Wychodzimy rozprostować nogi i kogo widzimy za krzaczkami :) oczywiście uśmiechniętego policjanta z radarkiem.
To co jednak nas przygnębiało to widoki spalonych, zniszczonych działaniami wojennymi miast i wsi.
20 km za Mostarem zjeżdżamy z E 73 i wspinamy się ( a właściwie nasze auto ) do Medjugorje.
Wrażenia mieszane - w skrócie dobrze kwitnący interes. Czy jest tam jeszcze miejsce na skupienie i modlitwę? Wątpię.
Wracamy do E 73. I po kilkunastu kilometrach wjeżdżamy na wybrzeże Chorwacji.
Od razu kierujemy się na Dubrownik E 65.
Słońce powoli się z nami żegna.
25 km przed celem napotykamy na bardzo miły i cichy camping a właściwie pole namiotowe.
Jedyną wadą był bardzo stromy zjazd. Ceny 18zł/os.
Po 2 dniach odpoczynku zwiedzamy Dubrownik
Średniowieczne miasto na skalistej wyspie, połączonej później z lądem, u stóp góry Srdj (412 m), urzekające swoim położeniem, architekturą i roślinnością.
Całe z białego kamienia, otoczone białymi, z 3 stron schodzącymi do ciemnogranatowego morza murami obronnymi (dł. 1940 m, wys. do 25 m, grubość l,5-3 m od strony morza i do 4-6 m od strony lądu - cena biletu 20zł), w budowane XII-XVII w. Mury przetrzymały trzęsienie ziemi z roku 1667 roku, kiedy to znaczna część budowli Dubrownika legła w gruzach. W ciągu wieków powstawały poza murami: Ploće, pas
...
anka, 2006-06-26 13:21:47
Zobacz zdjęcia:
Chorwacja
,
Bośnia i Hercegowina
Chorwacja - wybierz obszar, który cię interesuje:
















































tłumy tłumy i jeszcze raz tłumy.
Myślę że nawet nasz już nieżyjący Papierz w takich warunkach też miałby problemy z modlitwą.
JAK, 2008-01-10 23:12:48