Jak zwykle pakowanie przeciąga się w nieskończoność. Filtr do wody, GPS - system nawigacji satelitarnej, strzykawka, igły, antymalaryczne prochy, po raz setny sprawdzam to wszystko od czego będzie zależało nasze życie przez najbliższe tygodnie. Zawsze, kiedy patrzę na dwie niewielkie spakowane sakwy ogarnia mnie zdziwienie, że wszystko czego potrzebuję mieści się w nich. Zadziwiające jak niewiele rzeczy potrzeba człowiekowi do życia. Dobrze tylko, że mama nie widzi mojego ręcznika trochę mniejszego od chusteczki do nosa.
Khardung La 1999 - Zapiski z dziennika

Koloroweru2005-08-24 16:27:43
Wyświetlono razy (ostatnio: )
[26.06.99] Delhi
Upał jest bezlitosny. Wysoka temperatura, duża wilgotność i spaliny powodują, że powietrze jest tak gęste i lepkie, że przypomina bardziej bezbarwny kisiel, niż coś czym można oddychać. Jest 46 C a ktoś z miejscowych mówi, że lato w tym roku jest chłodne. Czuję się jak kurczak w rozgrzanym piekarniku, którego ktoś próbuje upiec. Jedziemy na rowerach przez Delhi a raczej próbujemy jechać. Co chwila zatrzymujemy się, bo wszystkie łatki na dętkach odkleją się, jakby nie miały w ogóle kleju. Rama mojego roweru nagrzewa się do takiej temperatury, że dotknięcie jej grozi oparzeniem. Muszę założyć rękawiczki, żeby móc utrzymać moją kierownicę, a woda w bidonie chyba zaraz zacznie bulgotać niczym woda w chłodnicy samochodowej. Czy tu w ogóle da się jeździć na rowerze?
Na ulicy chaos. Co prawda obowiązuje tutaj ruch lewostronny, ale i tak każdy jedzie jak chce. Potworny hałas wypełnia to wielkie miasto, ponieważ każdy sygnalizuje swoją obecność na drodze przeraźliwym wyciem klaksonu. My na naszych cichych pojazdach czujemy się w ogóle niezauważani i ignorowani przez innych użytkowników drogi. Minie kilka dni za nim przyzwyczaimy się do nowych okoliczności.
Wyprzedzamy wszystkich rowerzystów i rikszarzy. Mamy super rowery, przełożenia, hamulce, specjalne buty. Ten którego mijaliśmy, nie miał butów w ogóle, przełożeń też, a jego rower pewno pamięta czasy kolonii brytyjskiej. Za kilkanaście może kilkadziesiąt rupii ten człowiek cały dzień spędza na pedałowaniu w bezlitosnym upale i przepychaniu się miedzy pojazdami i pieszymi w zaułkach Delhi.
[02.07.99] Gangotri - święte miasto
Święte miasto jest pierwszym celem naszej wyprawy. Jedziemy wzdłuż Gangesu do jego xródeł, miejsca pielgrzymek hindusów. Mijamy wielu pielgrzymów, którzy z naczyniami podążają w tym samym kierunku co my, żeby zaczerpnąć wodę u źródła. Witają
...
Zobacz zdjęcia:
Indie
Indie - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























