• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

wyprawa rowerowa nordcap'98

koloroweru Wyświetlono: 1866 razy 2005-08-24 16:20:34
  Ocena:2.58 (129 głosów)


Może w długie zimowe wieczory uda mi się napisać coś więcej. Są dwa zeszyty. Zatrudnienie ochotników nie wchodzi w rachubę, magister farmacji z dwudziestoletnim stażem w aptece by nie rozczytał...
Cierpliwości...

W największym skrócie:

Przygotowania do wyprawy rozpoczęliśmy w styczniu. Polegały one na tym, że co mniek więcej dwa tygodnie jednogłośnie stwierdzaliśmy, że trzeba poszukać sponsora, po czym nic nie robiliśmy. Tak więc na dzień przed wyjazdem spakowaliśmy się i pojechaliśmy za swoje...

Wyjeżdżamy w niedzielę, piątego lipca. Mój rower objuczony prawie czterdziestoma kilogramami bagażu jeździ jak chce. Boję się, że zaraz wszystko się rozpadnie. Nie rozpadło się. Po dwóch dniach docieramy do Oslo. Miasto średnio ciekawe. Oglądamy statek Amundsena Fram. Ciekawe jak wyglądał z setką psów zaprzęgowych na pokładzie...Leje deszcz.

Pierwszy nasz cel to pasmo górskie Jotunheimen i najwyższy szczyt całej Skandynawii Galdhopigen 2469. Robimy dwa niesamowite podjazdy - pierwszy z nich na trasie Ovre Ardal - Turtagro (23 km), potem podjazd (podjazd a nie pchanie) do schroniska górskiego Yuvvasshytta - 15 km w ponad 3.5 godziny. Po zdobyciu szczytu Skandynawii (wejście proste jak na giewont) tą samą drogę zjeżdżamy w 20 minut. Powyżej 1300 m npm zalega całkiem sporo śniegu, dwa razy w nocy temperatura spadła poniżej zera.

Dalej jedziemy przez Lom i Vagamo oglądając tamtejsze prawie 1000 letnie kościółki, wkraczamy w wyżynny mcho-porostowy krajobraz za Dombas i zjeżdzamy do Oppdal pięknym wąwozem Drovdal. Trondheim - trzecie co do wielkości miasto Norwegii nawet nam się podoba : mają tu starą gotycką katedrę i kolorowe magazyny portowe nad kanałem, można zobaczyć zdjęcia. Za Namsos zjeżdżamy na drogę nr 17 idącą wybrzeżem i jest to wspaniały pomysł - z krainy skalistych fiordów powciskanych w głąb lądu przenosimy się w krainę skał i skalistych wysepek wystających z morza. Co pewien czas droga kończy się i trzeba się promować. W Mo i Rana zjeżdżamy z powrotem na szosę E6, i jedziemy do Bodo, skąd promujemy się na Lofoty.

Czterystukilometrowy archipelag skalistych wysp wystających prosto z morza robi wrażenie. Jedzie się prawie na poziomie morza wśród skalistych i strzelistych gór sięgających 800-1000 metrów, do tego małe rybackie wioski z charakterystycznymi kolorowymi domkami na palach - tu trzeba pojechać. Następny archipelag Vesteralen też robi wrażenie. W Bjerkwik opuszcza nas Zbyszek, któremu kończy się urlop, dalej jedziemy we dwójkę. Udaje nam się zrobić 300 km w jeden dzień. Docieramy do Alta i chwilowo żegnamy się z fiordami wkraczając na bezludny płaskowyż ciągnący się aż do Olderfiord. Potem jeszcze ze 100 km wybrzeżem, promowanko na wyspę Mageroya, jeszcze 35 km i Nordkapp zdobyty. 300 dni w roku jest tu totalna mgła, ale dla nas niebo jest błękitne, prze całą noc oglądamy jak słońce nie zachodzi. Następnego dnia pogoda robi się standardowa i ledwo widząc własne rowery opuszczamy wyspę.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • andrzej / 2008-11-13
    no stary,jak nas tu nie zaprawiasz to jestes szpec. mysle tez o czyms takim, ale mialem skromniejszy plan,jednak po przeczytaniu twej marszruty musze chyba go zmienic na taki sam. jestem pod wrazeniem!
SzwecjaWybierz obszar który Cię interesuje

SzwecjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju