Spotkanie (1998-07-20)
Norwegia, jakieś 40 km przed kołem podbiegunowym. Leje. Kończymy właśnie naszą dzienną porcję chleba z cebulą kiedy na parking przy którym siedzimy zajeżdża samochód na polskich numerach. Tak spotkaliśmy Przemka, którego na rowerze nie raz zaciągnęło na daleką północ.
- Jak już wrócicie z Norwegii to jedźcie na Islandię, mówi Przemek na pożegnanie. Zapamiętujemy słowo "Islandia" i ruszamy w deszcz...
Islandia 2004

Koloroweru2005-08-24 16:12:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
w których można byłoby się zatrzymać, i chociaż na chwilę schronić od wiatru. Drewniane stoliczki przy parkingach jeśli już stoją to zwykle w najbardziej wietrznych miejscach. Po 60 kilometrach kończą się klify a zaczyna Skeidararsandur. Sandur czyli pustynia z małych czarnych kamyczków. Na horyzoncie góry i lodowce parku Skataffell a wkoło małe czarne kamyki. Nadal walczymy z wiatrem ale w zasadzie to stoimy w miejscu. Potężna góra za nami nie oddala się, jęzor lodowca przed nami nie przybliża. Tylko czas płynie i sił coraz mniej, mija dziewiąta potem dziesiąta. 12 godzin w trasie, 75 wywalczonych kilometrów i żadnych szans na rozbicie namiotu. W końcu skręcamy w boczną drogę idącą do lodowca i znajdujemy miejsce wręcz idealne - wielką dziurę w ziemi, wygląda jak lej po bombie. Jedyne miejsce gdzie dzisiaj nie wieje.
Następnego dnia miało być lepiej, tak przynajmniej założyliśmy. Miało tak nie wiać. Kiedy jechaliśmy oglądać potężne jęzory lodowców w parku Skatafell nawet wiało w plecy. Wyglądało na to że będzie lepiej. Ale czekała nas jeszcze jedna próba. Na początek kilka razy wiatr zepchnął nas z drogi ale potraktowaliśmy to jako dobry żart i to go chyba rozzłościło. Zostaliśmy więc potraktowani przez dwa żywioły na raz. Padający z prędkością 80 kilometrów na godzinę deszcz okazał się dość bolesny, szczególnie dla twarzy. Schowaliśmy się na stacji benzynowej, gdzie była już para hiszpańskich rowerzystów - małżeństwo w podróży poślubnej. On wyglądał na lekko załamanego. Ona na pytanie jakie mają dalsze plany mówiła - "poczekamy tu na cud". Czas na stacji płynął bardzo miło. Umyliśmy się w łazience, zrobiliśmy sobie kanapki, potem przez okno obserwowaliśmy jak ptaki próbują walczyć z wiatrem. Podrywają się, machają skrzydłami i po chwili zdmuchnięte z trudem lądują kilkanaście metrów dalej tyle że w kierunku przeciwnym do planowanego.
...
Zobacz zdjęcia:
Islandia
Islandia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























