Naszą przygodę z Islandią rozpoczęliśmy na międzynarodowym lotnisku w Keflaviku 26 czerwca 2003 r. o godz. 21 miejscowego czasu. Mimo tak późnej godziny była piękna, słoneczna, ciepła i bezwietrzna pogoda (choć nastawialiśmy się od razu na deszcz i wiatr). Szczęśliwie udało nam się odnaleźć kartony z rowerami i wszystkie nasze bagaże. Ok. 2 godzin zajęło nam złożenie rowerów oraz przepakowanie sakw.
Islandia 2003


Rafal.krol2005-08-24 14:35:43
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
Autor tekstu: Rafał Król
W rewelacyjnym nastroju ruszyliśmy na podbój nieznanego. Ponieważ było już późno, a my byliśmy zmęczeni przygotowaniami i podróżą, rozbiliśmy namiot 10 km od lotniska na starym polu lawy. Nadal jednak było jasno, gdyż o tej porze roku są tam "białe noce".
Następnego dnia szybko się zwinęliśmy i pojechaliśmy do Hafnarfjör?ur, gdzie odwiedziliśmy polskie siostry Karmelitanki. Potem w przyspieszonym tempie zwiedziliśmy centrum Reykjaviku, bo jeszcze tego samego dnia chcieliśmy wydostać się ze stołecznej aglomeracji na południe - drogą nr 1, tzw. Ring Road. Nieprzyjemną stroną tego, wydawałoby się, niedużego miasta (170 tys. mieszkańców) były zdecydowanie nieprzyjazne rowerzystom wielopasmowe drogi szybkiego ruchu, po których pędziło mnóstwo samochodów. Widzieliśmy co prawda kilka ścieżek rowerowych (przy niektórych osiedlach), ale nie mieliśmy pewności dokąd nas zaprowadzą i czy nagle się gdzieś nie urwą. Po wyjeździe z miasta odetchnęliśmy z ulgą. Dalej droga wiodła przez pola lawy, a w oddali było widać góry. Rozbiliśmy się w małej zapadlince na jednym z takich pól, porośniętej miękkim mchem.
Kolejny dzień to przeprawa przez pierwsze góry, za którymi był dłuuuuugi zjazd do miasteczka Hverager?i, znanego z upraw szklarniowych (w końcu ciepłej wody tam pod dostatkiem...). Tutaj ujrzeliśmy pierwszy mały gejzer. Dalej droga wiodła płaskimi, zielonymi terenami wybrzeża Oceanu Atlantyckiego, pełnymi łąk i pastwisk dla koni i owiec. Dodatkiem do tego krajobrazu były góry wyrastające w oddali. Przez długi czas widzieliśmy za sobą rozłożystą górę przypominającą kształtem Ayers Rock. Potem droga prowadziła wzdłuż wysokich skał, z których w pewnym miejscu wyłonił się okazały i fotogeniczny wodospad Skógafoss. Niestety tylko przez chwilę udało nam się zobaczyć lodowiec Mýrdalsjökull w całej okazałości -
...
Zobacz zdjęcia:
Islandia
Islandia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























Pozdrawiam, KRzysiek
LittleOne, 2006-11-02 14:16:09