Norwegia 2003 - Hitra
arturysch Wyświetlono: 1175 razy 2005-08-24 14:24:27![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.64 (72 głosów) |
Druga wyprawa do miejscowości Hestnes na norweskiej wyspie Hitra
31 maja - 7 czerwca 2003.
Hitra leży na zachodnim wybrzeżu Norwegii jakieś 600 km na północny-zachód od Oslo i 120 km na zachód od Trondheim. Wędkarsko jest to jedno z najbardziej interesujących miejsc dla "zwykłego" europejczyka. Jeszcze dalej na północ, gdzie jest może jeszcze więcej ryb, jest już po prostu za daleko (przynajmniej dla mnie!).
Tym razem byliśmy w szóstkę we dwa samochody: ja, Norbert Tomala i Richard Sklorz w jednym aucie, Paul Norek z szefami z firmy w której pracuje - z Gerdem i Volkmarem w drugim aucie. Mieliśmy na miejscu do dyspozycji dwa mieszkania i dwie 19 stopowe łódki z 15 konnymi silnikami. Dodatkowo mieliśmy ze sobą echosondę, GPS i sea-anchor (podwodny spadochronik do spowalniania dryfu łódki).
Grupa
Jak i przed rokiem (Hitra 2002) i tym razem pojechaliśmy do tego samego domku w Hestnes do miłych i gościnnych Norwegów Karen-Sofie Mjelva i Terje Hestnes (od tego nazwiska rodowego pochodzi zresztą nazwa przysiółka). Podróż: najpierw samochodem (z Dortmundu w Niemczech startowaliśmy) 850 km przez północne Niemcy i całą Danię, co nam zabrało całą noc. Następnie z Hirtshals w Danii do Oslo promem - od 10:30 do 18:00. W końcu znowu samochodem całą noc 630 km z Oslo na Hitrę, gdzie znaleźliśmy się o 3:00. Po podróży marzył nam się samolot startujący w Dortmundzie i lądujący 3 godziny później na Hitrze (gdyby taki był, pewnie Hitra stałaby się Majorką norweską z setką tysięcy turystów, będziemy się więc lepiej nadal męczyć).
Na miejscu domek czeka z kluczem tkwiącym w drzwiach (chyba mało złodziei!) Kładziemy się na najwyżej 3 godziny, mianowicie łódki czekają przySzopka na sprzet nabrzeżu. Zanosimy cały nasz sprzęt wędkarski do odległego o 50 kroków domku sprzętowego (na zdjęciu obok), przy którym stoją łódki i stoły do filetowania ryb. Nic się nie zmieniło tutaj od zeszłego roku. Z biciem serca wyruszamy na pierwszą wyprawę - będą ryby brać jak rok temu?
Nastawiamy GPS na punkt nr 14 - najdalszy "hot-spot" na naszej mapie głębinowej. Pogoda jest wprawdzie nie najlepsza, wieje płd.-zach. wiatr 6-7 m/s, huśta troszkę - łykam więc profilaktycznie tabletkę na chorobę lokomocyjną. Po 65 minutach (15 konny "ślimak") jesteśmy nad naszą zeszłoroczną "super górką podwodną", głębokość 40 metrów, schodząc na odległości 300 metrów do 100 metrów. Na ekranie echosondy pojawiają się pierwsze ławice ryb. Jak i rok wcześniej, łowimy czerniaki. Tym razem jednak jest ich mniej, za to większe, około 35-40 cm. Bierzemy kilka ryb na patelnię i próbujemy większymi pilkerami, zakładając dodatkowo na paternoster "makki" 10/0 i 12/0. W ten sposób małe czerniaki zapinają się znacznie rzadziej.lodka
Richard jest wprawdzie wędkarzem z krwi i kości, jednak pierwszy raz w Norwegii, jest więc wśród nas "żółtodziobem".
| Oceń relację |
NorwegiaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















