Sluchac eskorty. Uzgadniac plan podrozy. Nie zmieniac trasy. Nie kontaktowac sie z opozycja. Zgodzilismy sie i dzieki temu zobaczylismy niedostepna dla cudzoziemcow Birme. I ludzi, ktorzy potrafia cieszyc sie tym, co zostalo im dane.
Birma

Slawomirplatek2005-08-18 20:52:56
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.08 z 5.00. 24 głosów oddanych
imperium. Droga ta ma swoje miejsce w historii. To tutaj zatrzymala sie ofensywa wojsk japonskich w czasie drugiej wojny swiatowej.Trase pokonywalismy bardzo powoli. W pewnym momencie stalo sie jasne, ze nie uda nam sie dotrzec na granice w umowionym czasie. Zadzwonilismy wiec do urzednika w ambasadzie, by zapowiedziec nasze spoznienie. Z jego slow wynikalo, ze skontaktuje sie z odpowiednimi wladzami i przelozy date "otwarcia" granicy. Zapewnial nas, ze nie mamy powodu do zmartwien. On wszystko zalatwi.
Nacisnelismy mocniej na pedaly naszych rowerow i 10 listopada dotarlismy do Tamu. Przejazd przez "zakazana granice" odbyl sie zadziwiajaco gladko. Jechalismy w slad za indyjskim zolnierzem na motocyklu, ktory pokazywal nam droge. W ten sposob bez zatrzymywania przejechalismy przez kilka punktow kontrolnych i dojechalismy do niewielkiej rzeki i drewnianego mostka. Po drugiej stronie byla Birma.
Rowniez i tutaj nikt nie pytal o zezwolenia, nikt nie zadal okazania paszportow i nie wbijal pieczatek. Wszystko bylo starannie przygotowane. Jak sie pozniej okazalo, witajacy nas na granicy birmanscy oficerowie czekali od pieciu dni. Nikt ich nie poinformowal o naszym opoznieniu. Tyle samo czekali dwaj fotoreporterzy z miejscowych gazet oraz dziewczyny ubrane w ludowe stroje, ktorych zadaniem bylo wreczanie kwiatow iÉ chusteczek zapachowych. Upominek ten dostawalismy potem jeszcze wielokrotnie przy kazdej okazji, kiedy chciano nas w szczegolny sposob uhonorowac. Przygotowane na nasza czesc piec dni wczesniej stoly w pobliskich koszarach podobno uginaly sie od jedzenia. Teraz moglismy sie poczestowac tylko ciasteczkami i napojami. Wytrwalosc czekajacych na nas ludzi byla zadziwiajaca, ale przeciez "rozkaz to rozkaz". ROZKAZ: TANCZYC. Nastepnego dnia ruszylismy w droge razem z wojskowa eskorta. Wszystko zorganizowane bylo perfekcyjnie: posilki i napoje na trasie, obstawa, tlumacz, transport naszego bagazu, nocleg. I tak kazdego dnia. Zmienialy sie tylko rejony
...
Alina, 2007-06-16 15:48:01
Zobacz zdjęcia:
Myanmar
Myanmar - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















Kasia, 2008-01-17 13:00:42