Ameryka Północna 04.04.1999
slawomirplatek Wyświetlono: 1445 razy 2005-08-18 20:38:51![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.67 (199 głosów) |
W wyprawie bierze udział jeszcze jeden Polak - Sławek Płatek i to od samego początku, tj. już od ponad półtora roku. Sławek jeszcze w Afryce napisał dwa sprawozdania z wyprawy. To już odległe w czasie historie, ale opisują one początek tej wyprawy.
Postanowiłem po ośmiu miesiącach podróży napisać coś także w języku polskim. Litewscy koledzy w swoim kraju są znani, piszą ciągle do agencji prasowych, poza tym ich materiały filmowe ukazują się w telewizji litewskiej. Koledzy z Niemiec pisali również do gazet. Podczas podróży wiele artykułów ukazało się w Meksyku, Kolumbii, Peru, Argentynie, Ghanie i innych krajach.
W Polsce praktycznie nikt nic nie wie o GMPR poza niewielkim gronem osób. Chciałbym rozpocząć wszystko od początku. Idea rajdu zrodziła się w 1993 r. w Atenach podczas międzynarodowego spotkania rowerzystów. W 1994 r. powstała w Stanach Zjednoczonych organizacja non-profit "The Great Millenium Peace Ride" (Wielki Milenijny Rajd Pokoju), która, nawiązując kontakty z organizacjami i pojedynczymi osobami z różnych stron świata, zaczęła tworzyć siatkę koordynatorów Rajdu w poszczególnych krajach i regionach. Pierwotnym założeniem było stworzenie pięciusetosobowej grupy rowerzystów, po trzy osoby z każdego kraju, i zapewnienie poprzez międzynarodowy sponsoring środków finansowych na pokrycie kosztów całego przedsięwzięcia. W międzyczasie okazało się, że uczestnicy muszą sami zdobyć środki finansowe w kraju, który reprezentują.
W Polsce organizacja się zawaliła, nie wiedziałem, czy wezmę udział w tym rajdzie. Nie udało mi się znaleźć sponsorów . Nie miałem dość dobrego roweru, sprzętu, ubezpieczenia na tak długą i zarazem niebezpieczną drogę. Nie miałem niczego. Rajd wyruszył 6 sierpnia 1998 r. z Seattle w Stanach Zjednoczonych, w rocznicę zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę. Koniec planowany jest na 1 stycznia 2000 r. w Hiroszimie.
Początkowo nasza trasa przebiegała przez Północną Amerykę, dalej przez Amerykę Środkową i Południową. Teraz podróżujemy przez Afrykę Zachodnią, następnie będzie Europa, Bliski Wschód i Azja. Z Wilna otrzymałem od międzynarodowego koordynatora dokumenty, m.in. list z UNESCO z Paryża, które pomogły mi otrzymać wizę do Stanów Zjednoczonych, a także do Meksyku i Gwatemali. Martwiłem się, jak tu dotrzeć do Seatlle, ponieważ nie miałem pieniędzy na przelot. Ale dzięki pomocy koleżanki udało mi się znaleźć bilet za około 1300 zł oraz potrzebną sumę. Z Warszawy wyleciałem 7 sierpnia 1998 r. Jedna noc w Londynie i dalej następnego dnia kontynuacja podróży do Seattle. W Seattle nikt na mnie nie czekał na lotnisku, byłem trochę tym zmartwiony - daleko od domu. Czekałem ok. 6 może 7 godzin i nikt nie przyjeżdżał. Wieczorem przyjechałem taksówką pod wskazany adres. Nie zastałem właściwej osoby, a mój angielski nie pozwalał na to, żeby się dobrze porozumieć. Pierwsza noc w sumie była nieciekawa i dość droga jak dla mnie - 40 $ za taksówkę, 20 $ za nocleg w międzynarodowym schronisku. Przylatując do Seattle, miałem ze sobą może 300 $.
| Oceń relację |
GwineaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














