To już nasz ostatni dzień w Turcji. Dzisiaj wieczorem powinniśmy przekroczyć granicę z Iranem. Przed tygodniem ukradziono nam komputer, także teraz kontakt internetowy jest trochę utrudniony. Zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie. Tutaj w Van mieliśmy spotkanie z burmistrzem miasta i lokalnymi mediami. Po całym oficjalnym "przedstawieniu", z wymienianymi wzajemnie grzecznościami, podpisywaniem naszego "piecebaner-u" i pokazywaniem mapy naszego przejazdu dookoła świata, władze tego miasta zaproponowały nam wszelakiego rodzaju pomoc. Z noclegu w porządnym hotelu niestety nie skorzystamy, gdyż jeszcze dzisiaj ruszamy dalej, ale pomoc techniczna, w tym korzystanie z komputera bardzo się przydały. Tak wiec piszę.... Jeżeli chodzi o Turcję, to przejechaliśmy tylko jej mniej znaną, mniej turystyczną wschodnią cześć. Region ten jest od wielu lat miejscem konfliktu pomiędzy Turkami i Kurdami, którzy stanowią większość mieszkającej tutaj ludności. Teren, na przestrzeni setek kilometrów, jest bardzo górzysty, tak więc stanowił dobre miejsce dla działalności kurdyjskiej partyzantki - PKK. Trudności terenu poznaliśmy bardzo dobrze, przedzierając się przez trzy dni górami z Kharty do Malatya. Właściwie na żadnej mapie nie było zaznaczonej drogi przez góry, wszystkie pokazywały, że należy zrobić kółko. Od miejscowej ludności wiedzieliśmy jednak, że droga taka istnieje. Trudna do przejechania, ale istnieje.
Turcja, 04.09.1999

Slawomirplatek2005-08-18 20:33:07
Wyświetlono razy (ostatnio: )
górski. Po trzech dniach tej "przejażdżki", właściwie każdy z naszej dziesiątki, pierwszą rzeczą jaką szukał w Malatya, był sklep rowerowy. Bez wyjątku, każdy z naszych rowerów wymagał mniejszych lub większych napraw, włącznie z wymienieniem złamanej obręczy koła i spawaniem pękniętej ramy. Dla tych widoków, dolinek, wschodów słońca, dla tych karkołomnych zjazdów po wijących się ścieżkach i dla samej satysfakcji dokonania czegoś, co na prawdę nie było proste, było warto.
Z Malatya przejechaliśmy spory kawałek Turcji wynajętym busem, aż do Tatvan. Miasto jest położone nad największym w Turcji jeziorem Van. Cala okolica jest idealnym miejscem dla turystów, góry, jezioro, czysta, mająca właściwości lecznicze, woda. Nie trzeba być bardzo uważnym obserwatorem, aby zorientować się, że swego czasu postawiono tutaj na turystykę. Problem w tym, że plany te pokrzyżowała polityka i mające tutaj miejsce starcia pomiędzy Kurdami, a wojskiem tureckim. Teraz pozostały tyko ślady po wielkich polach namiotowych oraz niedokończone inwestycje. Działające ośrodki świecą pustkami, a zagraniczni turyści witani są przez miejscowych z mieszaniną radości i niedowierzania. Turyści nie przyjadą bowiem w miejsce, które znajduje się w, nieprzerwanym od lat, stanie wojennym. Z uwagi na aresztowanie przez tureckie służby specjalne przywódcy PKK - Abdulaha Ocalana i związane z tym zagrożenie rozruchami w Kurdystanie, a nawet atakami terrorystycznymi w całym kraju, Turcja należała w tym sezonie do wielkich przegranych, jeżeli chodzi o turystyczny biznes. Nawet w znane i lubiane rejony zawitało w tym roku znacznie mniej turystów niż zazwyczaj. Wschodnia Turcja, a już zwłaszcza jezioro Van jest jednak przypadkiem szczególnym. Tutaj problem braku turystów nie jest problemem akurat tego sezonu, ale istnieje i pogłębia się od lat. Tak właściwie nie ma się jednak czemu dziwić. Droga
...
Zobacz zdjęcia:
Turcja
Turcja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























