Od paru dni jesteśmy już w Pakistanie. Po przekroczeniu granicy z Iranem w Taftan, zabraliśmy się autobusem do oddalonej o 650 km stolicy Balluchistanu - Quetty. Podróż trwała ponad 30 godz. Cały ten czas jechaliśmy przez pustynię. Wydaje mi się, że mieliśmy okazję zobaczyć wszelkiego rodzaju odmiany pustyni - tradycyjna piaszczysta, płaska, kamienista, górzysta, z piaskiem białym i czarnym. Podziwiane tym razem z okna autobusu widoki były piękne, ale sama podróż była drogą przez mękę. Ponad 30 godz. w autobusie, który zabrał dwa razy więcej pasażerów niż powinien. My co prawda mieliśmy normalne miejsca siedzące, ale w zawalonym tobołkami autobusie wolnej przestrzeni było naprawdę niewiele. W moim przypadku, przy 187 cm wzrostu, oznaczało to trzymanie nóg pod brodą przez całą podróż.
Kingri, 29.09.1999 (Pakistan)

Slawomirplatek2005-08-18 20:31:01
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Kingri, 29.09.1999 (Pakistan)
Od paru dni jesteśmy już w Pakistanie. Po przekroczeniu granicy z Iranem w Taftan, zabraliśmy się autobusem do oddalonej o 650 km stolicy Balluchistanu - Quetty. Podróż trwała ponad 30 godz. Cały ten czas jechaliśmy przez pustynię. Wydaje mi się, że mieliśmy okazję zobaczyć wszelkiego rodzaju odmiany pustyni - tradycyjna piaszczysta, płaska, kamienista, górzysta, z piaskiem białym i czarnym. Podziwiane tym razem z okna autobusu widoki były piękne, ale sama podróż była drogą przez mękę. Ponad 30 godz. w autobusie, który zabrał dwa razy więcej pasażerów niż powinien. My co prawda mieliśmy normalne miejsca siedzące, ale w zawalonym tobołkami autobusie wolnej przestrzeni było naprawdę niewiele. W moim przypadku, przy 187 cm wzrostu, oznaczało to trzymanie nóg pod brodą przez całą podróż.
Naszymi towarzyszami podróży byli Pakistańczycy, którzy wracali z "handelku" w Iranie. Wszyscy oni mieli ze sobą mnóstwo bagażu. Wszelakiego rodzaju dziwne towary, które, jak się wydaje, jest opłacalnym przywozić do Pakistanu: proszki do prania, plastikowe pojemniki na wodę, słodycze, dywany i różne, przeróżne inne dziwne rzeczy. Wydawało się niemożliwością zmieścić wszystko to do tego autobusu. Okazało się jednak, że Pakistańczycy mają doświadczenie w pakowaniu, a właściwie upychaniu rzeczy i dzięki specjalnej konstrukcji autobusu, ze specjalnym bagażnikiem na dachu, zmieściło się wszystko bez problemu, również naszych nadprogramowych 10 rowerów.
Jak to bywa jednak w przypadku handlowych wycieczek (w Polsce przerabiane było to na przełomie lat 80. i 90.), problemem mogą być celnicy i policja, którzy życzą sobie specjalnej opłaty za przymkniecie oczu i niezauważenie przewożonych towarów. W przypadku Pakistanu tego rodzaju problemy nie kończą się w momencie przekroczenia granicy i dokonania odprawy celnej. Na całej długości
...
Zobacz zdjęcia:
Pakistan
Pakistan - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























