Milenijny rowerowy rajd pokojowy dookoła świata
slawomirplatek Wyświetlono: 800 razy 2005-08-18 20:23:42![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.60 (232 głosów) |
Seattle (6.08.1998) - Hiroszima (1.01.2000)
Coś co wydawało się z punktu widzenia ludzkiego nie możliwe stało się możliwe. Wyruszając w podróż dookoła Świata zabrałem ze sobą rower "Romet" starszy ode mnie, stare sakwy, i około 300 dolarów w kieszeni. Nie znalazłem w Polsce sponsorów, nie byłem ubezpieczony, nie miałem szczepień na różnego rodzaju choroby. Byłem jak włóczęga w porównaniu do moich przyjaciół z grupy. A jednak z pośród około 600 uczestników rajdu jako jeden z czterech osób przebyłem całą trasę. Jednym z wyróżnień był medal od Prezydenta Radomia Adama Włodarczyka a dnia 14 lutego 2000 roku byłem pośród czterech osób które zostały wyróżnione medalem otrzymanym z rąk prezydenta Litwy Valdas'a Adamkus'a.
Wielki Milenijny Rajdu Pokoju (The Great Millennium Peace Ride) rozpoczął się 6 sierpnia 1998 w Stanach Zjednoczonych w rocznicę zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę, a zakończył 1 stycznia 2000 roku w Japonii właśnie w tym mieście-symbolu - Hiroszimie. Trasa wiodła przez 43 kraje na pięciu kontynentach: obie Ameryki, Afryka, Europa i Azja. Rowerami pokonaliśmy 24239 km, drugie tyle różnego rodzaju środkami transportu. Dziennie przejeżdżaliśmy średnio 80 km, choć zdarzało się 180 km, zależało to od jakości drogi (lub czasem jej brak). W różnych krajach, znajdujących się na trasie organizowane były konferencje prasowe, spotkania z lokalnymi władzami, czy też organizacjami społecznymi i sportowymi. Idea Rajdu Pokoju była również prezentowana na spotkaniach z młodzieżą w szkołach.
Rajd miał charakter otwarty. Oznaczało to, że każdy, kto chciał mógł się dołączyć. Z zaproszenia na całym świecie skorzystało około 600 osób, które dołączały się do nas - czasem na jeden dzień, czasem na dłużej, czy też jak w przypadku niektórych na całą pozostałą trasę. Ludzie, którzy brali udział w tym przedsięwzięciu stali się przykładem na to, że bez względu na dzielące ich różnice, takie jak wiek (najmłodszy uczestnik wyprawy miał 22, a najstarszy 64 lata), wykształcenie (profesor ekonomii, doktor fizyki, trener karate, elektronik, nauczycielka angielskiego, sekretarka, czy pracownik budowlany), narodowość (trzon wyprawy stanowili przedstawiciele Chorwacji, Litwy, Meksyku, Niemiec, Peru, Polski i Włoch) potrafili zaakceptować siebie wzajemnie i wspólnie pokonywać wszystkie trudności, jakich nie brakowało podczas tej podróży dookoła świata. W Indiach zdarzył się tragiczny wypadek w którym zginął nasz kolega Walter Ramon z Peru.
Rajd ukończyło w Hiroszimie dziesięć osób, w tym dwóch Polaków - oprócz mnie, Waldemar Grabka z Bielawy (dołączył się do grupy w Szczecinie i brał udział w ostatnich siedmiu miesiącach trasy przez Europę i Azję).
| Oceń relację |
Komentarze
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















Strasznie mnie zainspirował artykuł w prasie rowerowej rowertour, który przeczytałem w ubiegłym miesiącu. Zamierzam wraz kumplem podjąć próbę przejechania całej trasy już w 2012 roku. Powoli zaczynamy zabierać się do przygotowań, a póki co na razie zbieramy informacje. Czy jest ktoś kto chciałby sie dołączyć, pomóc? Jeśli jest jeszcze jakiś wariat to proszę o kontakt mailowy: cezeriusz (@) yahoo.com.
Zazdroszcze takiej wyprawy. Sama chętnie uczestniczyłabym w takiej choćby po to by trochę poznać świat.
Współczuję śmierci kolegi, to musiało być okropne...