29 Listopada<br />Znowu nerwowa noc. Cały czas emocje. Zdšżyłem wszystko rano zrobić, zjeść, posprzštać, spakować się. Jeszcze na chwilę wpadł Adam. Wzišłem na dworzec taksówkę. Po chwili był pan Kazimierz. Podróż do Warszawy 3 godzinki, ale było trochę zbyt goršco w przedziałach. Szybka przesiadka na lotnisko. Tam było sporo czasu. Zjedliśmy bułki p. Kazimierza i wypiliśmy drogš herbatę (5,90). Potem już bilety, odprawa celna, przejście przez bramkę. W strefie wolnocłowej kupiłem 0,5 l Smirnoffa żeby popijać egipskie posiłki i lizaki dla biednych dzieci. No i wreszcie samolot (WEA - pierwsze polskie prywatne linie lotnicze Zbigniewa Niemczyckiego White Eagle Aviation). Najpierw kołowanie, a potem ten zajebisty start. Poderwał się w górę w cišgu kilku sekund. Ten moment był trochę ciężki, bo wydawało mi się, że głowa jest niżej od reszty ciała i w ogóle momentami nie wiedziałem o co chodzi. Później już rozróżniałem po swoich reakcjach, kiedy samolot się wznosił a kiedy opadał. Lot był całkiem przyjemny choć dosyć długi. Do jedzenia dostalismy małe pyzy, pieczeń, zielonš fasolkę, sos (jakby wiśniowy), bułki, wędlinę z indyka, paprykę konserwowš, wołowinę, herbatę. Lecieliśmy 4 godz. 15 min. Ostatnia faza lotu też była trudna. Gwałtownie obniżała się wysokość. Że uszy zatykało to normalne, ale w pewnym momencie zabolało mnie niemiłosiernie lewe oko. Skończyło się dobrze, choć musiałem stoczyć walkę z własnš słabościš. Tak w ogóle to wzišłem aviomarin co nieco wywołało moje alergie. Efekty w postaci może niewidocznego ale odczuwalnego wyraźnie puchnięcia powiek. Wreszcie szybkie formalności na lotnisku w Hurghadzie (wiza 15 $). Pierwszy bakszysz za włożenie torby do luków. Przesunięcie zegarów o godzinę. Zakwaterowali nas w niezłym hotelu Sofitel****lux. Zgodnie z obietnicš złożonš Monice przedzwoniłem do niej (było chyba już po 3 nad ranem czasu egipskiego), że jestem cały i zdrowy na miejscu. Potem dopiero się dowiedziałem, że prawie w ogóle mnie nie słyszała.
Egipt listopad/grudzień 2000
Banarrek2005-08-18 15:47:11
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
30 listopada
Naprawdę ciepło jak na koniec listopada W hotelu super. Wielkie łóżka, ładnie urzšdzona łazienka. Nie ma co. Sam hotel to jednopiętrowe finezyjne domki ulokowane na dużym obszarze zielonego ogrodu pełnego kwiatów. Pobudka po 2,5 godzinach snu. Na śniadanie zimna jajecznica na bekonie i pieczywo. Popiłem w pokoju wódkš. O 830 wyjechaliśmy z hotelu. Statek i rejs po morzu z nurkowaniem w niebieściutkiej wodzie. Po drodze pierwszy rzut oka na miasto. Makabra. Na tej suchej pełnej kamieni i piachu ziemi ogromny plac budowy. Tylko w centrum miasta chodniki żeby trochę pochodzić, jakieś atrakcje dla turystów. Generalnie średnio atrakcyjne miejsce z perspektywy Europejczyka (a co?!). Statek zatrzymywał się w trzech miejscach żebyśmy mogli popływać i popatrzeć co się dzieje pod wodš. Woda przejrzysta i bardzo słona. Znowu pływanie i leżenie na powierzchni. Pierwsze osoby (łšcznie ze mnš i p. Kazimierzem) dawały przykład kšpieli. Wielu nie mogło zrozumieć, że w listopadzie naprawdę można się kšpać w morzu. Generalnie większość wskoczyła do wody. Maski i rurki, które nam zaproponowano wyglšdały jakby po nich przebiegło stado słoni. Coś tam się jednak znalazło. Założyłem maskę na głowę (tych rurek wolałem nie tykać). Dziwnym trafem tam gdzie pływałem rafy było mizerne, a jak się dojrzało jakšś szarš rybę to był już sukces. Ale i tak cieszyłem się, że pływam sobie w Morzu Czerwonym. Przygotowali nam posiłek. Pierwszy kontakt z egipskš kuchniš. Oczywiście ryż ze sosem, ryba szour (bardzo smaczna, przypominajšca kształtem węgorza ale o całkiem innym smaku), bataty (słodkie ziemniaki), szaik (tutejsze placki chlebowe). Do popicia dostaliśmy po małej coli (co niektórzy pili piwo). Gdy się najedliśmy kapitan statku poinformował, że tu gdzie stoimy sš najpiękniejsze rafy koralowe - nikomu już się nie chciało wskakiwać do wody. Po powrocie do hotelu mieliśmy
...
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























