Przez trzy miesiące odbywałem praktykę zawodową w jednej z polskich firm w Wiedniu. Spółka ta zajmuje się eksportem produktów chemicznych z Polski do Austrii, Czech i Słowenii. Nie jest to duża firma. Oprócz prezesa pracują w niej trzy kobiety. Ich zadanie polega przede wszystkim na tym, by obce firmy zainteresowane współpracą dogadały się co do warunków sprzedaży danego produktu i umowa doszła do skutku. Następnie firma pomaga w realizacji umowy. Dzięki tej pracy zapoznałem się z istotą działania handlu zagranicznego w praktyce i zdobyłem doświadczenie konieczne przy tego typu działalności. Moja rola polegała na pomaganiu w codziennej pracy. Pisałem i wysyłałem zamówienia, tłumaczyłem różne teksty z języka niemieckiego na język polski i odwrotnie, prowadziłem rozmowy telefoniczne z kontrahentami. Ponadto, jako przedstawiciel, firmy uczestniczyłem w konferencji na temat możliwości inwestycji i współpracy w Azerbejdżanie, która była zorganizowana przez Austriacką Izbę Gospodarczą i Ambasadę Azerbejdżanu.
Praktyka i szkoła w Wiedniu

Tomcuk2005-08-12 13:43:56
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Chętnie zostałbym dłużej w Wiedniu, ale pobyt bez wizy powyżej 90 dni jest nielegalny, obłożony karami pieniężnym, możliwością wydalenia z kraju z zakazem wjazdu a nawet aresztem. Z drugiej strony uzyskanie wizy jest trudne, kosztowne i bardzo czasochłonne. Może trwać nawet powyżej pół roku i potrzebne są do tego olbrzymie ilości dokumentów. Austria jest znana z bezsensownie rozwiniętej, bezproduktywnej biurokracji…
Równocześnie w praktyką w firmie, uczęszczałem na intensywny kurs językowy, by podszkolić swój niemiecki. Było to możliwe dzięki zgodzie szefa, abym praktykę kończył przed godziną 14.00, ponieważ właśnie codziennie o tej porze zaczynały się lekcje, które trwały do godziny 17.00. Każda osoba chcąca zapisać się na kurs języka niemieckiego w szkole Internationales Kulturinstitut (IKI), do której chodziłem, musi najpierw napisać test, na podstawie którego rozpoznaje się jej poziom znajomości języka. Następnie jest przydzielana do odpowiedniej 12-16 osobowej grupy. Każdy poziom trwał jeden miesiąc i kolejnego miesiąca przechodziło się na wyższy. Uczestnikami kursów byli przede wszystkim ludzie z Europy Środkowo – Wschodniej: z Polski, Czech, Rosji, Ukrainy, Rumunii, Bułgarii a nawet z Albanii i Serbii oraz z Azji Dalekowschodniej: Japonii, Korei Południowej, Tajwanu, Chin, Filipin, Tajlandii. Jednak nie zabrakło także osób z innych rejonów świata: Turcji, Indii, Stanów Zjednoczonych, Brazylii czy Boliwii. Międzynarodowe towarzystwo zachęcało do rozmów i wzajemnego poznawania się i swoich obyczajów. Nauczyciele w sposób przystępny tłumaczyli uczniom nowe słówka i zawiłości gramatyczne. Poza książkami, które każdy student otrzymał w cenie kursu, korzystaliśmy także z wielu materiałów przygotowywanych przez nauczycieli na osobnych kartkach. Na koniec każdego miesiąca odbywał się test z przerobionego materiału językowego.
Oprócz zwykłych lekcji szkoła oferowała także lekcje dodatkowe – wieczorne konwersacje, a także co jakiś czas organizowano szkolne imprezy, które były w cenie kursu. Tak było na przykład z okazji świąt Bożego Narodzenia oraz podczas karnawału. Przygotowano kolację w formie szwedzkiego stołu, można się było napić piwa czy wina, a zaproszony DJ puszczał międzynarodową muzykę rozrywkową. Ponadto w szkole podczas przerw można było zaparzyć sobie kawę lub herbatę (za 30 eurocentów, co na warunki austriackie jest wyjątkowo tanio) czy skorzystać z Internetu. Personel szkoły, a przede wszystkim jej dyrektor i właściciel w jednej osobie był bardzo przyjaźnie nastawiony do studentów. Dzięki temu atmosfera sprzyjała nauce i wzajemnym kontaktom.
Mój pobyt w stolicy Austrii nie ograniczył się jedynie do praktyki zawodowej i kursu językowego. Podczas wolnych weekendów mogłem zwiedzałem Wiedeń i okolice. Uczestniczyłem w wielu imprezach kulturalnych. Byłem na koncercie muzyki poważnej w słynnym Musikverein, gdzie miejsce stojące kosztuje zaledwie 5 euro, podczas gdy siedzące sięga nawet powyżej 100 euro. Uczestniczyłem w pokazie walców wiedeńskich w Wiener Kursalon za 24 euro. Byłem na występie znanego Holendra Andrea Rieu w Wiener Stadthalle za 39 euro, a także na koncercie Golec uOrkiestra zorganizowanym dla Polaków przez miejscową Polonię, na który cena biletu wynosiła 19 euro. Będąc w Wiedniu skorzystałem także z okazji, by osobiście poznać Ericha von Dänikena. W audiowizualnej sali Politechniki Wiedeńskiej zaprezentował on swój multimedialny pokaz. Byłem także na otwarciu wystawy polskich artystów w jednej z polskich galerii. Mimo tylu atrakcji kulturalnych dostępnych w mieście Straussa jedna z Japonek, którą poznałem w szkole językowej powiedziała, że w porównaniu z Tokio i Nowym Jorkiem Wiedeń jest kulturalną pustynią!
Zobacz zdjęcia:
Austria
Austria - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






























