Wrażenia mamy bardzo mieszane. Po pierwsze zmarzliśmy. W Polsce w minionym tygodniu temp. oscylowała wokół +30C, w Grecji było zimno od 11C – 23C (w dzień, nocami zimniej). Licząc na greckie upały wzięłam dla nas po jednym cieplejszym ciuchu i dużą ilość koszulek. Chodziliśmy więc jak cebulki 5 koszulek + bluza). Słonko świeciło za to ostro i jesteśmy spaleni. Grecja nam się bardzo podobała jako kraj w sensie geograficznym i „zabytkowym”. Natomiast bardzo nie podobali się nam Grecy. Po raz pierwszy w naszych podróżach spotkaliśmy naród, który wydaje się być (nie tylko wobec turystow ale i wobec siebie) bardzo chamski, niegrzeczny, nie sympatyczny i ponury. Teraz po kolei.
Grecja, 1.05-7.05.2000

Brzoz2005-08-12 13:30:01
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.50 z 5.00. 2 głosów oddanych
Stacjonowaliśmy w Atenach, których starożytne zabytki a szczególnie Akropol, Agora, ruiny świątyni Zeusa Olimpijskiego nas urzekły. Wszystko jest dość zniszczone przez wszechobecny smog i kwaśne deszcze (powietrze w W-wie to uroczy powiew w stosunku do ateńskiego), ale jest to dobrze utrzymywane, zabezpieczone przed szarańczą turystyczną (choć można się trochę powłóczyć, nie tylko po utartych scieżkach) i fajnie było zobaczyć te obiekty, o których tyle się przecież uczyliśmy. Większość znalezisk „ruchomych” z wykopalisk z calego kraju umieszczono w Ateńskim Muzeum Narodowym, co na pewno ułatwia pilnowanie, ale jest trochę gorsze przy oglądaniu (np maskę pośmiertną Agamemnona (wg Schliemana) lepiej byłoby zobaczyć w muzeum w Mykenach). Hotel mieliśmy dość spartański, ale z łazienką!
Po zwiedzeniu Aten (faktycznie jak podają przewodniki wystarczą na to 2-3 dni) za dnia jeździliśmy po kraju korzystając z lokalnego Pekaesu (Ktel). Najpierw zobaczyliśmy światynię Posejdona na przylądku Sounion (zostało 16 z pierwotnych 34 kolumn). Trochę nas rozczarowała, ale może też i ze względu na pogodę, było tak zimno, że po obejrzeniu ruin wwiało nas z powrotem do autobusu. Tego samego dnia metrem (bardzo nowoczesnym i ładnym w okolicach centrum, remontowanym pod kątem Olimpiady 2004, a starym i brudnym w dalszych okolicach) pojechaliśmy do Pireusu. Ogromny, bardzo hałaśliwy port, z kolekcja ogromnych promów, statków, bez zabytków - pod koniec powstania greckiego stał tu podobno tylko 1 dom (klasztor). Ciekawostką jest, że to tu po raz pierwszy zastosowano (architekt Hippodamus) metrykę nowojorską, zachowaną do dziś. Ulice są równoległe i prostopadłe.
Następnie, też Ktelem pojechaliśmy do ruin Koryntu (nowożytnego miasta nie zwiedzaliśmy, nie licząc z okien busu, kanał koryncki też widzieliśmy tylko z autobusu, więc nie mogliśmy docenić jego uroku). Jest tu nieźle zachowana
...
Zobacz zdjęcia:
Grecja
Grecja - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj
























