Do Hannoveru na Expo nie pojechaliśmy, gdyż Amsterdam i Holandia spodobały się nam na tyle, że spędziliśmy tam całe 3,5 dnia. Amsterdam wydaje się nam najładniejszym i chyba jednym z najciekawszych (a może naj ..) miast europejskich, przynajmniej z tych które dotychczas widzieliśmy. Miasto jest bardzo stare (zabudowa, zwykle lata 1500, 1600, no 1700 r). Położone nad kanałami (sieć bardzo rozległa), jak Wenecja, ale woda z nich ani trochę nie śmierdzi, nie płyną też ławice śmieci. Kamieniczki, a raczej domki są niebywale urokliwe, bardzo urozmaicone (szczególnie w różnych częściach miasta, czy kraju). Główne turystyczne atrakcje to oczywiście powszechnie dostępne narkotyki i ulice „czerwonych latarni”.
Holandia, 12.08-16.08.2000

Brzoz2005-08-12 13:27:22
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.50 z 5.00. 2 głosów oddanych
Rozmiar legalnego handlu narkotykowego przewyższył nasze oczekiwania, gdyż w centrum tzw.„coffeee shopy” (pseudo kawiarnie, w których nie ma wcałe kawy, lecz zamawia się marihuanę, albo coś innego do palenia, głównym rekwizytem na stolikach są popielniczki, a przez otwarte drzwi i okna wydobywa się dym i zapach) były dosłownie co 3 kroki, po za centrum co paredziesiąt metrów. W każdym z odwiedzanych przez nas miast, miasteczek i wsi był co najmniej 1 coffee shop. Roi się też od sklepów z narkotykami, grzybkami halucynogennymi i innymi środkami pobudzającymi (oczywiście podrabiana Viagra i muszka hiszpańska w każdym były obecne). Po ulicach szwenda się niewielu narkomanów typu „polskiego” (brudny, wychudzony, żebrzący), dużo jest natomiast sprzedawców (Czarni) oferujących towar do rączki. Mają chyba jednak średnie wzięcie, bo wydaje się, że jedyną ich przewagą nad sklepami i coffee shopami może być cena, ale przecież nigdy nie wiadomo co tak naprawdę się kupuje. Nam zabrakło odwagi by wejść do takiego przybytku, gdyż nie chcieliśmy zamawiać głównego dania, a obawialiśmy się, że „wódki bez zakąski nie podajemy” (tzn trzeba zamówić coś do palenia i dodatkowo Colę lub piwo, nic więcej bowiem tam już nie podają). W dzielnicy czerwonych świateł ruch trwa od rana do rana. Panienki „od staruszki do podlotka”, we wszystkich kolorach i rozmiarach stoją lub siedzą w oknach ozdobionych czerwonymi jarzeniówkami i oświetlonych dyskretnym fluorescensyjnym światłem i wabią klientów. Oferta skierowana jest głównie do szwendających się tam watach facetów (różnych narodowości), ale zaczepiani są też pojedynczy mężczyźni (nie tyle zaczepiani, co zachęcani uśmiechem i skinieniem ręki). Jeśli ktoś chce ponegocjować panienka otwiera okno (które wygląda raczej jak wąskie szklane drzwi) i prowadzona jest rozmowa. Jeśli zakończy się porozumieniem klient wchodzi do środka, a szyba ...
Strona: [1] 2
Zobacz zdjęcia:
Holandia
Holandia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj



















