English  |
Odyssei.com - strona głównaOdyssei ZDROWIEOdyssei POGODAOdyssei KUCHNIE ŚWIATAOdyssei KULTURA ŚWIATAOdyssei KOCHAM GÓRYOdyssei GMINY POLSKIEOdyssei VIDEOOdyssei WYCIECZKIOdyssei Tanie LatanieOdyssei PRACA ZA GRANICĄOdyssei FORUM
Odyssei.com - strona główna
Szukaj


Strona główna » Tajlandia » Tajlandia, 14.02 - 2.03.2001

W Bangkoku wylądowaliśmy ok. 10 rano. Powitał nas upał, smród spalin a także miła Tajka, która każdemu zakladała na szyję wianek ze storczyków, składała ręce w charakterystycznym dla Tajów geście powitania/podziękowania (przypomina to bardzo nasze złożenie dłoni do modlitwy) i przed wejściem do autobusu robiła zdjęcie (za które skasowała później po 300 bahtow, czyli po 30 zl, co jak na Tajlandie jest ceną wielce wygórowaną). Po krótkim odświeżeniu się w hotelu wyruszyliśmy na miasto. Postanowiliśmy przejść do centrum pieszo (spory kawałek), odwiedzając po drodze dzielnicę chińską (Chińczycy stanowią ok 40% mieszkańców Bangkoku i są niewątpliwie elitą intelektualno-finansową kraju. Do nich należą sklepy jublilerskie - bardzo powszechne, a także apteki) i hinduską. Od hotelu, przez całą naszą trasę wzdłuż chodników ciągnęły się niezliczone kramy i kramiki, najczęściej z jedzeniem (gotowanym lub smażonym), owocami i wszelkim badziewiem. Wysunęliśmy nawet tezę, że głównym zajeciem mieszkańców Bangkoku jest sprzedawanie. Kto jednak kupuje towary - nie zgadliśmy. Ceny jedzenia są zadziwiająco niskie. Dla przykładu: mrożony kokos z zatknietą rurką do picia - 10 THB (przypominam przelicznik 10 THB=1 zl), ogromny ananas skrojony i zapakowany na poczekaniu do plastikowej torebki 10 THB, owoc guavy czy mango tyleż samo. Smażona ryba z ryżem, lub jakieś inne mieso (lepiej się nie zastanawiać jakie) w ryżu i warzywach (porcja nawet dla Mirka) 20-30 THB, talerz gotowanych małż w muszlach 25 THB. Jeść można ile wlezie. Nasi polscy przewodnicy uprzedzali nas, że jedzenie nie jest zagrożeniem z powodu brudu, czy nieświeżości, lecz z powodu różnicy w bakteriach przewodu pokarmowego i zanim nasze bakterie się wymienią możemy mieć kłopoty. Na szczęście potwierdziło się to tylko w niewielkim zakresie (zaburzenia żołądkowe wystapiły tylko u mnie i to przez pół dnia). Chińa Town okazalo się jeszcze bardziej zatłoczone (ludźmi, motorowerami, tuk-tukami, czyli specyficznymi taksówkami Bangkoku, samochodami i kramami) niż tajska część miasta. To że jestesmy u Chińczyków łatwo było rozpoznać zarówno po dużej liczbie sklepów ze złotem, jak i po chińskich napisach na budynkach. Domy, choć ceglane, wygladąły na biedne, stare, z obłażącym tynkiem. Przejście przez jezdnię graniczy w całym Bangkoku z cudem. Zielone światło dla pieszych nie występuje nigdzie. Pamiętając o ruchu lewostronnym oraz o tym, że wszechobecne motorowery nie stosują się do żadnych przepisów pierzchaliśmy przed nadjeżdżającymi pojazdami, starając się ograniczyć liczbę przejść na „drugą stronę”. W mieście panuje ogromna duchota i smród jak z rury wydechowej. 11-to milionowy (?, a może więcej) Bangkok leży na poziomie morza, praktycznie nie ma tu wiatrów, miasto położone jest między siecią kanalów (asfaltowe ulice to całkiem niedawny wynalazek), powietrze jest więc duszne i malaryczne. Do tego nieprzeliczalne ilości starych dwusuwów dopsuwają atmosferę. Jedynie nad Chao Praya (z angielska Menamem) jest trochę rzecznej bryzy. Dzielnica hinduska jest troszkę mniej zatłoczona, trudniej tu o kramiki z jedzeniem (oczywiście tylko w porównaniu do Chińa Town, bo nie do tego co kiedykolowiek dotychczas widzieliśmy), ale za to łatwo o sklepy tekstylne. Pierwszego dnia staraliśmy się złapać jak najwięcej atmosfery miasta i jego mieszkańców. Z całą odpowiedzialnoscią stwierdzamy, że są bardzo miłymi, życzliwymi i pogodnie do świata nastawionymi ludźmi. Choć znajomość angielskiego jest bardzo slaba (tajski jest językiem tonalnym i Tajowi jest bardzo trudno nauczyć się jezyków europejskich), to kłopotów ze zrozumieniem nas nie mieliśmy (w tym przypadku zasada chcieć to móc świetnie się sprawdzała).

Tajlandia, 14.02 - 2.03.2001

Wycieczki, Zwiedzanie ...
Zapalony wędrowiecZapalony wędrowiec Brzoz
2005-08-12 13:22:13
Wyświetlono razy (ostatnio: )

Za 20 THB mam zdjęcie „podnoszenie przez słonia”. Pokaz był o tyle fajny, że wcałe nie przypominał cyrku, słonie też wyglądały na zadowolone i radosne, a nie zmuszane do bezsensownych występów.
III. wyprawa skarpetą-combi do bardzo malowniczej świątyni Wat Doi Suthep na szczycie góry Doi Suthep. Górna platforma świątyni jest przykładem najbardziej harmonijnej architektury sakralnej w Tajlandii. Stanowi olśniewającą kombinację czerwieni, zieleni i złota, rzeźbionego drzewa i metalu o filigranowych kompozycjach. Piękna.

Później czekał nas pociąg (II klasa sypialny) do Bangkoku. Podróż trwała 14 godzin. Linia ta została wybudowana przez Anglików na poczatku XX wieku i jest formą pośrednią między wąskotorówką, a normalnym pociagiem. W wagonie jest korytarz i po obu jego stronach po 1 dość szerokim 1-osobowym siedzeniu. Siedzenie takie rozkłada się (podobnie jak i prycze na górze) i w ten sposób mamy wagon sypialny. Pojęcie przedziału nie istnieje. Oceniliśmy standart na trasę Warszawa-Wołomin. Nasz wagon był klimatyzowany, przewodnicy jechali wagonem gorszej klasy, tylko z wiatrakami, było tam znacznie obskurniej i egzotyczniej.

Z Bangkoku pojechaliśmy na wypoczynek do leżącego nad Zatoką Tajlandzką kurortu, czyli do Pattai. Jej nie polecamy. Jest to dawna wojskowa baza amerykańska. Kariera miasta rozpoczęła się w czasie wojny wietnamskiej (Tajlandia była najważniejszym sojusznikiem USA w Azji, w zamian za udostępnienie swego terytorium dla wojsk amerykańskich otrzymała spore zastrzyki finansowe). Wtedy miasto wzbogaciło się na usługach seksualnym oferowanych żołnierzom amerykańskim. Obecnie można je chyba nazwać „burdel-landem”. Wieczorami po ulicach spacerują biali panowie (częstokroć opierający się na 2 (drewnianych!) laskach (wiek XXI jest chyba dla nich już trzecim) podtrzymywani przez młodziutkie tajskie prostytutki. Roi się tu od sex-barów, ...

Strona:  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  [15]  16
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>


Tajlandia, 14.02 - 2.03.2001
Zobacz zdjęcia: Tajlandia

Tajlandia - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Tajlandia - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Tajlandia - filmy z wakacji Tajlandia - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Tajlandia - szczepienia, porady zdrowotne Tajlandia - kuchnia, potrawy, alkohole Tajlandia - kultura, obyczaje, zabytki  FajnaOferta - wycieczki, last minute Tajlandia - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podrnika










Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Tajlandia

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Tajlandia