San Paulo, 5.11-10.11.2001
Brazylia, 5.11 - 13.11.2001

Brzoz2005-08-12 13:14:50
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
żyjących na wolności na Jaguanum. Wieczorem tego dnia pochodziliśmy trochę po ulicach przylegających do plaż, im ciemniej tym było mniej przyjaźnie.
Ostatniego dnia (wtorek) Claus przeforsował jednak ideę odwiedzenia ufo-kształtnego muzeum projektu Niemyera na Niteroi. Wynajęliśmy do tego Cezara (4 godziny 70 reali), który najpierw obwiózł nas trochę po centrum. Byliśmy na sambodromie (projektu Niemeyera). 16 szkół samby zaczyna pokaz od rzeźby (podobno) damskich pośladków, a nastepnie wzdłuż dość oryginalnych trybun "sunie" w miasto. Cały pokaz, tak przecież słynny i wymagający tylu przygotowań trwa 10 godzin. Zobaczyliśmy też wiadukt po którym jeździ mały tramwaj do dzielnicy Santa Teresa (wszyscy nam stanowczo odradzali przejażdżkę nim) oraz Katedre św.Sebastiana, w której odprawiał mszę Papież, gdy odwiedził Rio. Kościół ma kształt ściętego stożka, z zewnątrz brzydki, a piękny, mroczny, z kolorowymi witrażami w środku. Przejechaliśmy tylko obok klasztoru św. Antoniego, najstarszej budowli sakralnej w Rio (1608r). Przejazd mostem do Niteroi warty był swej ceny, "uficzne" muzeum też. Rewelacją były ściany tego spodka równoległe do znajdujących się w oddali stoków Głowy Cukru i jakiegoś innego wzgórza. Ok. 16-ej zamówiony samochód zawiózł nas na międzynarodowe lotnisko, skąd z międzylądowaniem w Sao Paulo, a potem w Londynie wróciliśmy do domu.
Trochę jeszcze o jedzeniu. Jest ono bardzo dobre i bardzo tanie. Wiele knajpek serwuje bardzo bogaty wybór dań na wagę (ceny od 0,9 do 1,5 reala za 100g (1real=2,5$). W niedzielę "pomiędzy wzgórzami" mieliśmy lunch typu brazylijskie barbeque. Obżarliśmy się nieprzyzwoicie, ale jedzenie było bardzo różnorodne, bardzo oryginalne i naprawdę bardzo smaczne. Oprócz ogromnych ilości salatek owocowych, warzywnych, dań z ryb, makaronów, serów (o nieznanych nam wcześniej smakach) było dużo mięsa z rusztu, skrawanego bezpośrednio na talerze. A do tego świeżo wyciskane soki owocowe.... PYCHA!!! Z egzotycznych potraw udało się nam skosztować m.in. acaraje (danie sprzedawane przez murzyńskie kobiety, ubrane w luźne białe suknie, jest to utłuczona z solą i cebulą fasola, usmażona na oleju dende). Kupiliśmy też syrop z guarany - jagody amazońskiej rośliny, zawierający dużo kofeiny (oryginalny, ale słodko-"syropiasty", oraz alkohol z trzciny cukrowej za 3,5 zł/1 litr !!).
Zobacz zdjęcia:
Brazylia
Brazylia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















