W Cancun wylądowaliśmy ok. 18:30. Przywitała nas silna ulewa i bardzo wilgotne, duszne powietrze. Cancun jest młodziutkim miastem, zbudowano je w latach 70-tych, ma 60 tys mieszkańców. Rocznie odwiedza je ponad 3 mln turystów! Z myślą o turystach powstało i ma im zapewnić wszelkie rozrywki, za godziwą cenę oczywiście. Znając niepochlebne opinie o Cancun, a w szczególnosci o cenach jego hoteli chcieliśmy koniecznie jeszcze tego samego wieczoru przeprawić się na Isla Mujeres (WyspęKobiet). Problem polegał na tym, że wg wszystkich naszych info, zarówno internetowych jak i „od ludzi”ostatni prom na wyspę odpływa o 20:30, tak więc czasu nie było za wiele. Zgodnie z radami „Pascala” wzięliśmy taksówkę (mini van) z lotniska (za „jedyne” 40 US$) i poprosiliśmy kierowcę, aby spieszył do przystani. Kierowca nie był pewien, o której odchodzi ostatni prom, może o 20:30, a może o 21:00 ? Miło gawędził z Jankiem po hiszpańsku i wyraźnie nas polubił. Zatrzymał się nawet przy kantorze, abyśmy mogli wymienić dolary na peso (podczas naszego pobytu kurs wahał się w granicach 1US$ = 8,7 – 9 ps). Do Puerto Juarez, czyli przystani promowej dojechaliśmy punktualnie o 20:30. Okazało się, że jednak nasze info były prawdziwe, ale na szczęście wyjątkowo - może z powodu deszczu prom spóźnił się, więc zdążyliśmy. To było pierwsze spotkanie z maniana, albo jak ktoś woli z „czasem Majów” (oprócz czasu Majów, wyodrębnia się też dolar Majów, którego kursu nikt nie potrafi podać). Na wyspę płynie się ok. 20 minut.
Meksyk, 22.02 - 15.03.2002

Brzoz2005-08-12 13:12:06
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 2.00 z 5.00. 1 głosów oddanych
dużo meskykańskich kapeluszy i oczywiście wszechobecnych czyścibutów.
Czwartek był dniem poświęconym Majom i ruinom. Zrobiliśmy wycieczkę autokarem rejsowym po tzw. Ruta de Puuc. Nazwa pochodzi od wzgórz Puuc, nielicznych w tym regionie kraju. Pozostaje tajemnica w jaki sposób mogły tu żyć tak duże społeczności – jest tu bardzo mało wody, prawdopodobnie Majowie mieli ogromne cysterny na deszczówkę. Odwiedziliśmy po kolei Labnę, Xlapac, Sayil, Kabah i Uxmal. Archeolodzy utrzymują, że w IX w w Labnie mieszkało prawie 3 tys. Majów. Najsłynniejszym jej zabytkiem jest wielki łuk (wys. 6m i szer 3m), którego górną fasadę zdobią mozaikowe płaskorzeźby. Od łuku prowadzi brukowana jasnym wapieniem święta droga sacbe do resztek piramidy, ze świątynią na szczycie (podobno wszystkie te ośrodki łączyły takie właśnie sacbe, a najważniejsza wiodła do Chichen). Obok tej piramidy znajduje się stanowisko archeologiczne, na którym pracowało sporo poszukiwaczy skarbów (sami Meksykanie). W Sayil znajduje się El Palacio (nazwa oczywiście hiszpańska), ogromna niegdyś 3 poziomowa budowla, z charakterystycznymi dla stylu Puuc kolumnami (kolumny pojawiają się nawet na środku wejść). Kolejnym był Xlapak. Ponieważ Pascal nie zachęca do obejrzenia tych ruin postanowiliśmy poczekać przeznaczone im 20 minut chodząc po okolicy. Już podczas jazdy do Labny zwróciliśmy uwagę na nędzę kryjącą się w prawie każdej mijanej zagrodzie. Domy wiejskie w tym rejonie Meksyku mają najczęściej owalny kształt, zbudowane są z gliny, malowanej na brąz, lub z bambusa, kryte strzechą. W takim domu znajduje się tylko 1 pomieszczenie służące za kuchnię, sypialnię i pokój gościnny; palenisko na podłodze, hamak przywiazany do żerdzi. Wokół stoi kilka bud (bambusowych lub ze śmieciowych desek) w których żyje inwentarz. Zwierzęta i drób są jednak straszliwie wychudzone i mizerne. Takie obejścia widzi się na Jukatanie
...
Zobacz zdjęcia:
Meksyk
Meksyk - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























