Poznawanie Madrytu rozpoczęliśmy od madryckiego metra, którym z lotniska oddalonego znacząco musieliśmy dojechać do hotelu położonego w samym centrum miasta. Wagony kolejki były imponujące – nowoczesny pociąg o opływowym kształcie, czyste wagony nie dzielone – zupełnie jak w Szanghaju. Stacje przez okna też wyglądały na nowe i atrakcyjnie zdobione. Jazda nasza była jednak z przesiadką. Kolejna linia – już typowo miejska, a nie lotniskowa, była też „typowa” – brudna, stacje zaniedbane, wagony stare i zdezelowane (choć oczywiście w granicach przyzwoitości).
Madryt, 14.12 - 18.12.2002

Brzoz2005-08-12 13:07:53
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.40 z 5.00. 5 głosów oddanych
to tłumnie). Jego mieszkańcy są bardzo pogodni i otwarci, ale angielskiego nie znają zupełnie (próby dogadania się nawet z młodzieżą kończyły się tłumaczeniami na migi z mnóstwem uśmiechu). Do obcych mają dobre nastawienie, objawów ksenofobii nie zaobserwowaliśmy, agresji na ulicy także nie. Wyglądają na dobrze ubranych i w większości zamożnych (choć na ulicach było też sporo bezdomnych oraz handlujących badziewiem Indian – zapewne przybyszów z Ameryki Łacińskiej. Tych Indian ktoś – przez nas niezidentyfikowany – ścigał, zwijali wtedy błyskawicznie swoje rozłożone na szmatach kramy i szybko uciekali jak najdalej, a strach – przed deportacją ???- wyraźnie malował się na ich twarzach). Ludzie żywią się przeważnie w restauracjach, które w porach posiłków są zatłoczone do granic możliwości. Palenie jest powszechne i powszechnie dozwolone: w hotelu, na dworcu, na lotnisku, praktycznie wszędzie. Sklepów dużo, ale raczej pustawych, natomiast prawdziwe oblężenie (może przedświąteczne?) przeżywała hiszpańska sieć domów towarowych El Corte Ingles. Zupełnie nie widzieliśmy (nie licząc 1 obserwacji jeszcze z samolotu, na peryferiach miasta) popularnych tak w Polsce sieci supermarketów (ani nawet ich toreb reklamowych) Auchana, Geanta, Le Clerca, czy innych. Wszędzie tylko El Corte Ingles. Sieć ta jest droga, trzeba natomiast przyznać, że przepięknie dekoruje swoje sklepy (przynajmniej w okresie przedświątecznym np. Śpiewające i gadające zegary). Cały Madryt był zresztą bardzo ładnie przystrojony choinkmi, aniołkami, dzwoneczkami a także szopkami. Na ulicach czysto, dużo pojazdów i osób sprzątających. Pieszy nie jest w takim poważaniu jak np. W Londynie, ale też nie jest tak niezauważany jak w Atenach. Na czerwonym świetle lepiej mieć się na baczności, na zielonym można ryzykować wtargnięcie na jezdnię, trzeba jednak zachować czujność. Ulice są potwornie zakorkowane, naszym zdaniem samochody głównie stoją i trąbia, a nie jadą, zaś metro jest bardzo rozgałęzione, szybkie i dobrze oznakowane. Baskijskie kłopoty mogliśmy dostrzec. Podczas naszego pobytu dzięki odwadze jakiegoś policjanta (który przepłacił to życiem) zdołano zdetonować na autostradzie (bez dodatkowych ofiar) potężny ładunek wybuchowy, który separatyści z ETA wieźli do centrum aby wysadzić go w którymś z bardziej zatłoczonych punktów miasta). Do Polski wracaliśmy oddzielnie w środę i czwartek – LOTem, samolot za każdym razem miał 1 godzinne opóźnienie.
Strona: 1 2 3 4 5 [6]
Zobacz zdjęcia:
Hiszpania
Hiszpania - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























