Przylot do Barcelony był jednym z mniej przyjemnych. Bardzo silne turbulencje sprawiły, że nie ogladaliśmy miasta z lotu ptaka, marzyliśmy tylko o jak najszybszym lądowaniu. Pociąg lotniskowy dowiózł nas sprawnie do Placa de Catalunya (największy i chyba najważniejszy plac). Rzuca się tu w oczy paskudny, bunkrowaty w swojej toporności (nowy!) budynek największej sieci hiszpańskich, ekskluzywnych domów towarowych El Corte Ingles. Ponadto na placu jest kilka imponujących fontann roznoszących silny zapach chloru, mnóstwo gołębi (ilość porównywalna z weneckim placem św.Marka), kloszardów, taksówek i innych rozmaitości. Po kilku chwilach znaleźliśmy nasz hotel – Australia – najgorszy ze wszystkich w jakich byliśmy (ściany działowe chyba z papieru, bardzo akustyczne, 1 łazienka damska i 1 męska na cały hotel, brak możliwości zagotowania wody, pod budynkiem metro wywołujące lokalne trzęsienia ziemi, itd, ochyda! Właścicielka musiała dać sporą łapówkę do przewodnika za polecanie tego przybytku).
Barcelona 24.01 – 26.01.2003

Brzoz2005-08-12 13:06:13
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Gaudi odkrył nowość, czyli nieznane jeszcze w Hiszpanii windy. Przypadły mu do gustu, tak więc w pałacu pozostawił szyby na przyszłe windy (obecnie rzeczywiście tam działające). Pałac zawiera szereg istotnych udogodnień, które miały ułatwić lub uprzyjemnić życie jego mieszkańców. Płaski dach z zewnątrz jest przyozdobiony kominami o nietypowych kształtach, pokrytych płytkami ceramicznymi z wnętrz pałacu. Sam pałac jak i wycieczka po nim są naprawdę godne polecenia.
Potem przeszliśmy z powrotem na Starówkę. Budowę katedry (poświęconej św. Eulalii) rozpoczęto w 1298r, zakończono w 1448r. Jest ona trójnawowa, typowo gotycka, z surowym wnętrzem i 29 bocznymi kaplicami, najbardziej znanym fragmentem jest XIV wieczny krużganek z którego wychodzi się na bujny ogród palm, w którym trzymane są od ponad 5 stuleci gęsi (podobno dla przypomnienia dawnego rzymskiego splendoru Barcelony). Drugi ważny stary kościół miasta to Santa Maria del Mar, zbudowany w XIVw przez kupców miejskich (posiada piękne witraże, szczególnie rozetę z koronacją Matki Boskiej). Tuż przed zmierzchem (z duszą na ramieniu) popędziliśmy jeszcze do X wiecznego kościoła św. Pawła od Równiny (zbudowany na planie krzyża greckiego, najstarszy kościół miasta). Kościół ten położony jest w Barri Xines, czyli czymś co z nazwy ma być dzielnicą chińską. Jest to jednak dzielnica arabsko- murzyńska, z przeznaczeniem na burdele, speluny i inne szemrane instytucje. Jest tu bardzo niemiło, zdaniem przewodnika po zmierzchu także niebezpiecznie. Wieczór spędziliśmy w El Corte Inglese, ale pomimo licznych przecen ciekawych zakupów nam się nie udało zrobić.
Niedzielę (a ściślej jej połówkę, którą mieliśmy do dyspozycji) przeznaczyliśmy głównie na wzgórze Montjuic. To największy teren zielony miasta, ale wbrew pozorom i przewodnikom raczej wymarły. Obejrzeliśmy tam pozostałosci Wystawy Światowej
...
Zobacz zdjęcia:
Hiszpania
Hiszpania - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





























