Przylot do Barcelony był jednym z mniej przyjemnych. Bardzo silne turbulencje sprawiły, że nie ogladaliśmy miasta z lotu ptaka, marzyliśmy tylko o jak najszybszym lądowaniu. Pociąg lotniskowy dowiózł nas sprawnie do Placa de Catalunya (największy i chyba najważniejszy plac). Rzuca się tu w oczy paskudny, bunkrowaty w swojej toporności (nowy!) budynek największej sieci hiszpańskich, ekskluzywnych domów towarowych El Corte Ingles. Ponadto na placu jest kilka imponujących fontann roznoszących silny zapach chloru, mnóstwo gołębi (ilość porównywalna z weneckim placem św.Marka), kloszardów, taksówek i innych rozmaitości. Po kilku chwilach znaleźliśmy nasz hotel – Australia – najgorszy ze wszystkich w jakich byliśmy (ściany działowe chyba z papieru, bardzo akustyczne, 1 łazienka damska i 1 męska na cały hotel, brak możliwości zagotowania wody, pod budynkiem metro wywołujące lokalne trzęsienia ziemi, itd, ochyda! Właścicielka musiała dać sporą łapówkę do przewodnika za polecanie tego przybytku).
Barcelona 24.01 – 26.01.2003

Brzoz2005-08-12 13:06:13
Wyświetlono razy (ostatnio: )
rozpoczęto na nowo i prace trwaaają do dziś i pewnie jeszcze długo potrwaaają. Rozgardiasz, charakterysty-czny dla placu budowy – dźwigi, materiały, baraki, bardzo utrudniają oglądanie tego co jest. A jest to rewelacja. Ogromnych emocji dostarcza chodzenie po ślimakowatych (naprawdę bardzo krętych, wąskich i stromych schodach) wewnątrz wież. Wież tych miało być 12 (symbol apostołów), jest ich na razie 8. Każda wznosi się na co najmniej 100m, przyozdobione są muszlami, ślimakami, stworami morskimi, podparte przyporami, zawierają niezliczone okienka, balkoniki i wykusze przez które można podziwiać całą budowlę z góry. Wieże te porównuje się do podziurawionych cygar czy niebiańskich kijów bilardowych. Symbolizm przenika też 2 fasady (wschodnia Narodzenia z czasów Gaudiego wygląda jakby zbudowana naturalnie jak stalaktyty, przez naciekanie kamienia, zachodnia –Męki Pańskiej, powstała w latach 80tych XXw wg projektu Subirachsa sprawia wrażnie nadzbyt nowczesne). Całość robi ogromne wrażenie, bardzo żałowaliśmy, że jesteśmy w niedoczasie – można tam chodzić bardzo długo i odkrywać nowe elementy.
Z Bazyliki pojechaliśmy metrem (w wagonach są plany z zapalającymi się lampkami – stacje już minięte świecą się, najbliższa miga, a te przed nami są zgaszone) do Parku Guell. W 1898r hrabia Guell (najważniejszy sponsor i protektor Gaudiego) zamówił u architekta projekt miasta-ogrodu o powierzchni 20ha. Miało powstać w nim 60 domów, ale niewiele z tego zrealizowano (Gaudi poświęcił się bazylice), prace prowadzono w latach 1910-14, park otwarto dla publiczności w 1922r. Najbardziej niezwykła jest Sala Stu Kolumn – przestronna hala targowa, której dach podpierają 84 kolumny, a sufit ożywia dekoracja ze szkła i ceramiki. Na szczycie tej hali znajduje się taras widokowy wokół którego ciągnie się najdłuższa ławka świata (mnie przypominająca tarasy w tureckim cudzie natury - Pammukale)
...
Zobacz zdjęcia:
Hiszpania
Hiszpania - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





























