• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Tajlandia i Kambodża, 17.02 - 4.03.2003

brzoz Wyświetlono: 1592 razy 2005-08-12 13:04:05
  Ocena:2.97 (31 głosów)


Przeloty do i z Bangkoku są w naszym przypadku chyba obciążone jakimś fatum, a może błąd tkwi po prostu w niewłaściwym doborze przewoźnika. Tym razem zdecydowaliśmy się na ukraińskie linie Aerosvit (czyt. Aeroshit) za jedyne 550 US$ od osoby. W Kijowie zapakowano wszystkich do samolotu, po czym uprzejmie ogłoszono, że jest on uszkodzony i trwa naprawa. Trwała 2 godziny (wyciek paliwa), dalszy lot przebiegał już bez zakłóceń, ale opóźnienia nie nadrobił. Z powrotem było gorzej. Na lotnisku w Bangkoku przed stanowiskami Aeroshitu kłębił się ogromny tłum, odprawa biletowa przeciągała się. Gdy wreszcie dotarliśmy do okienka okazało się, że dla naszej czwórki oraz 5 innych osób zabrakło w samolocie miejsc. Zaproponowano nam oczekiwanie na jakieś inne połączenie (następny samolot ukraiński dopiero w czwartek). Po naszych poprzednich perypetiach z opuszczeniem Bangkoku nie mogliśmy się na to zgodzić. Dzięki zmasowanej akcji całej 4-ki w ostatniej dosłownie chwili dostaliśmy 4 ostatnie miejsca w klasie bizness. Wyszliśmy więc na tym nieźle (dużo miejsca, wygodne fotele z podnóżkami, bardzo dobre jedzenie), ale wolelibyśmy jednak polecieć ekonomiczną, bezstresowo, z możliwością zrobienia zakupów w strefie bezcłowej. To tyle o podróży.
W Bangkoku wylądowaliśmy 18.02 o świcie. Zgodnie z moim super planem odnaleźliśmy szybko klimatyzowany autobus nr 1, który miał nas dowieźć praktycznie pod drzwi hotelu Newrotel. Podczas jazdy pokazaliśmy kierowcy angielską mapę miasta i spytaliśmy kiedy wysiąść. Okazało się, że już, natychmiast ! Nam co prawda wydawało się, ze podróż powinna trwać znacznie dłużej, ale skoro kierowca tak twierdzi – wysiedliśmy (w strasznym upale, z całym majdanem). Niestety szybko skonstatowaliśmy, że kierowca wysadził nas w pobliżu hotelu... Novotel, na szczęście blisko szybkiej kolejki Sky Train (skrzyżowanie metra z tramwajem, bardzo skuteczna w omijaniu korków Bangkoku). Przy wyborze Newrotelu kierowałam się jego bliskością do Sky Train oraz do autobusu promowego po Menamie, wsiedliśmy więc do kolejki i za cenę porównywalną z taksówkową dotarliśmy do hotelu (kilkakrotnie usiłowaliśmy pokazując mapę spytać się o drogę, ale znajomość zachodniego alfabetu jest praktycznie żadna i nawet tuż obok hotelu policjant nie był w stanie rozpoznać go na mapie, choć dobre chęci miał).

Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od naszej ulubionej świątyni Wat Po - Leżącego/Odpoczywającego/Umierającego Buddy. Jest to najstarsza świątynia miasta (znana już w XVIIw), w której znajduje się ogromny (46 m dlugosci, 15 m wysokości) ceglany, pokryty złotem posąg lezacego Buddy. Dach nad posągiem, niestety niezbyt szczelny, zbudowano już pozniej, powoduje to niszczenie pięknych fresków na ścianach. W świątyni można kupic dachowki, na których wypisuje się swoje imie. Modły mnichów -najczystsza forma ziemskiego przekazu, wedruja przez dach do Buddy, ku dobru właściciela dachowki). W świątyni ciągle słychać metaliczny brzek: do 108 metalowych mis wierni wrzucają 108 drobnych monet - ku pomyślnosci. Świątynia ta to nie tylko posąg, ale i przepiękny zespol wielokolorowych, ceramicznych stup, które mienia się w słońcu wszystkimi kolorami. są to w większości miejsca spoczynku prochów mnichów i innych znaczniejszych osob. Tym razem były tu spore tłumy, świątynia jest remontowana, więc straciła trochę uroku, mogliśmy jednak wreszcie bez przeszkód obejrzeć ją całą.

Następnie promem w poprzek Menamu (za jedyne 2 BHT, czyli ok. 18 gr) dostaliśmy się do Wat Arun, czyli Świątyni Świtu. Istniała ona już za czasów Ajuttii (XIV-XVIIIw), ale swą nazwę uzyskała dopiero w 1768r, kiedy to generał Phya Tak dotarł do swej nowej stolicy i ujrzał Wat w blasku wschodzącego słońca. Jest to klasyczna świątynia w stylu Ajutti, symbolizująca górę Meru (czyli siedzibę bogów wg mitologii khmerskiej). Jej główny prang oraz 4 mniejsze pokryto porcelanowymi skorupkami (dostarczonymi przez okolicznych mieszkańców ze stłuczonych naczyń), z których ułożono wielobarwne (tonacja biało-żółto-brązowo-zielona) kwiaty i wzory.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
TajlandiaWybierz obszar który Cię interesuje

TajlandiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju