Przeloty do i z Bangkoku są w naszym przypadku chyba obciążone jakimś fatum, a może błąd tkwi po prostu w niewłaściwym doborze przewoźnika. Tym razem zdecydowaliśmy się na ukraińskie linie Aerosvit (czyt. Aeroshit) za jedyne 550 US$ od osoby. W Kijowie zapakowano wszystkich do samolotu, po czym uprzejmie ogłoszono, że jest on uszkodzony i trwa naprawa. Trwała 2 godziny (wyciek paliwa), dalszy lot przebiegał już bez zakłóceń, ale opóźnienia nie nadrobił. Z powrotem było gorzej. Na lotnisku w Bangkoku przed stanowiskami Aeroshitu kłębił się ogromny tłum, odprawa biletowa przeciągała się. Gdy wreszcie dotarliśmy do okienka okazało się, że dla naszej czwórki oraz 5 innych osób zabrakło w samolocie miejsc. Zaproponowano nam oczekiwanie na jakieś inne połączenie (następny samolot ukraiński dopiero w czwartek). Po naszych poprzednich perypetiach z opuszczeniem Bangkoku nie mogliśmy się na to zgodzić. Dzięki zmasowanej akcji całej 4-ki w ostatniej dosłownie chwili dostaliśmy 4 ostatnie miejsca w klasie bizness. Wyszliśmy więc na tym nieźle (dużo miejsca, wygodne fotele z podnóżkami, bardzo dobre jedzenie), ale wolelibyśmy jednak polecieć ekonomiczną, bezstresowo, z możliwością zrobienia zakupów w strefie bezcłowej. To tyle o podróży.
Tajlandia i Kambodża, 17.02 - 4.03.2003

Brzoz2005-08-12 13:04:05
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Otoczony szeroką fosą, Angkor został wzniesiony na piramidzie złożonej z 3 tarasów, budowlę wykańczają ośmio lub szesnastoboczne kolumny, zdobione płaskorzeźbami.
Taras słoni – ściana 350m długości, przozdobiona wizerunkami słoni, garudy i lwów.
Banteai Srei – mały kompleks z 967r, z przebogato rzeźbionymi fasadami o trochę odmiennej, mniej monumentalnej architekturze.
Ta Prohm - pozostawiono tu liczne puchowce porastające ruiny. Wrażenia jakie wywołują korzenie drzew opasujące ruiny są niezapomniane!! Świątynie Angkoru były dla nas najpiękniejszymi budowlami jakie dotychczas gdziekolwiek widzieliśmy !
Właściwie cały zespół angkorski położony jest w mniej lub bardziej pierwotnej dżungli, dodaje to jeszcze uroku świątyniom, między ruinami kręcą się stada wrzeszczących gibbonów oraz węże (słonie podbno uciekły podczas wojny domowej do Tajlandii). Przed wejściem do każdego kompleksu tłumy dzieciaków i sprzedawców usiłują namówić farangów na swe towary (napoje, kokosy, koszulki, rękodzieło, badziewie). Ceny wysokie, w US$. Niestety, z powodu pomyłki wzięliśmy z Tajlandii za mało pieniędzy i na większość oferowanych dóbr mogliśmy tylko popatrzeć. Dzieci nie są zbyt nachalne, bardzo się cieszą gdy mogą pozować do zdjęć, ich angielski jest znacznie lepszy niż dorosłych. Khmerzy (i Tajowie) uczą się angielskiego na zasadzie „głuchego telefonu”. Nie korzystają z podręczników (nie umieją więc zupełnie czytać zachodniego alfabetu), starają się tylko zapamiętywać słowa zasłyszane od turystów lub rodaków, co daje bardzo dziwaczne efekty. Polska jest dla nich zupełnie nieznanym krajem, niewielu Polaków odwiedziło Angkor. Khmerzy raczej nie wyjeżdżają ze swego kraju (bardzo drogie jest otrzymanie paszportu), białych traktują jako źródło bardzo dobrego dochodu, nie odróżniając za bardzo regionów świata,
...
Zobacz zdjęcia:
Tajlandia
,
Kambodża
Tajlandia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























